Kup anioła od blogerki

agaphcia
Anioły, króliki, owce, wystrojone w materiały, wdzięczą się na blogach. Ludzie szaleją na ich punkcie, zamawiają, kupują. 
Skąd, dlaczego i co to za zjawisko? Opowiadają mi trzy blogerki, które takie cuda szyją, a blog pomaga im na tym zarobić.

 

Najpierw zobaczcie o czym mowa:

Źródło: agahpcia.blogspot.com
Źródło: szyjemy.blogspot.com
Źródło: domowapracownia.blogspot.com
 
To nie zabawki zabrane z taśmy chińskiej fabryki, ale szyte przez nasze polskie blogerki, w domowym zaciszu, każde unikalne, wyjątkowe.
 
Coraz więcej pojawia się blogów, na których prezentowane są takie prace. Jako, że mi się podobają, a nawet sama owcę nabyłam, postanowiłam zgłębić tajemnicę blogowych lalek i przepytać Gosię (MamaKini) z bloga szyjemy.blogspot.com, Agatę agaphcia.blogspot.com i Marzenę domowapracownia.blogspot.com

 

Słowem-kluczem do zrozumienia tej mody okazała się TILDA.

To wzornictwo skandynawskie, stworzone przez Tone Finnanger. Czerpie ona ze skandynawskiego folkloru. To tilda owładnęła hand made’owe blogi i objawia się w formie lalek, elementów wystroju wnętrz. Szablony zaś dostępne są w internecie. 
Dziś skupmy się na tildowych lalkach. 


Co było pierwsze: anioły, owce, króliki, czy blog?

 

Mama Kini: Króliki:) Pierwsze prace pokazałam na forum o tematyce macierzyńskiej, gdzie skupiona w gronie mam z „marcowymi dziećmi” zaczęłam sprzedawać kolejne króliki. Żeby łatwiej było mi dzielić się kolejnymi dokonaniami założyłam blog. Zaczęłam zamieszczać w nim moje szyjątka i grono zwolenników moich poczynań zaczął się powiększać.
 
Marzena: Anioły, ale to bylo kilka pierwszych sztuk i zaraz potem powstal blog za namową koleżanki, która uważała że powinnam je pokazać.
 
Agata: Bloga zalozylam w sierpniu tamtego roku i wlasciwie nie miał być o aniołach tylko o moim „handmade”… zafascynowana ogladalam blogi dziewczyn, które szyły, malowały, urządzały swoje domy z wielka pasją i oddaniem. Pomyślałam, że chyba mi tez tego brakuje, czegoś takiego mojego, związanego z moimi zainteresowaniami czyli moda, projektowanie (skończyłam artystyczną szkołę projektowania ubioru  w Krakowie).

 

Skąd pomysł na tildowe szycie?

 

Mama Kini: Moja moda wzięła się z potrzeby chwili, fascynacji pracami oglądanymi w internecie i chęci znalezienia zajęcia dla siebie na smętne, ciche, samotne wieczory. Szablony są dostępne w internecie. Ja zaczęłam od banalnych koszy na zabawki a następnie, pchana chęciami zakupiłam jedną z wydanych książek o tildzie – odkupiłam od innej blogerki. Przerobiłam, dorobiłam i zrobiłam z niej coś dla mnie.
 
Marzena: Od zawsze coś szyłam, zaczynałam jako dziecko od ubranek dla lalek, szyłam  ubranka dla moich córek i rzeczy do domu poszewki, zasłonki itp. Moja koleżanka urządzała swój dom w skandynawskim stylu i poprosila mnie o uszycie kilku drobiazgow do pokoju córki i w sumie od tego się zaczęło. Powstaly serduszka, girlandy i literki. W poszukiwaniu inspiracji szperałam w internecie, natknęłam sie na tildowe anioły i sie w nich zakochałam. Uszycie ich wydawalo mi się jednak mega trudne. Po pewnym czasie za namowa córki uszyłam pierwszego krolika i stwierdziłam, że nie jest to takie trudne. Następnie uszylam pierwszego anioła i tak się zaczęło :)


Dlaczego wśród Waszych lalek dominują anioły?

 

Agata: Obie z mamą miałyśmy dziwną manię aniołową. Po prostu uwielbiam kobitki ze skrzydłami i nic tego nie zmieni. Zreszta każda z nas powinna nosic skrzydła tak na co dzień. 
Mama Kini: Po pierwsze zbieram anioły i jakoś nie miałabym chyba odwagi przejść obojętnie obok możliwości ich szycia, a poza tym, dla początkującej krawcowej, ogrodnika z dyplomem, anielskie wykroje były najlepszymi z możliwych do nauki szycia. Wdzięczne, stosunkowo proste i pozwalające na oddanie swojego serca każdemu z nich, tworząc oryginalne pomysły i ćwicząc warsztat wyobraźni w rzeczywistym świecie.

Źródło: agaphcia.blogspot.com

 

Jak Wam w tym wszystkim pomaga blog?

Agata: Blog to możliwość pokazania innym swoich prac.  Radość z komentarzy i słów uznania zachęcają do działania. Dlatego szyję coraz więcej. Gdyby nie blog nie mialabym takiej mobilizacji.

Chciałam moje anioły wystawić na sprzedaż w galeriach internetowych. Niestety sklepy z hadmade były juz zawalone tego typu aniolami. Nie zraziłam się i szyłam dalej, bo przeciez nie dla kasy zaczelam to robić. Dopracowałam sylwetkę, pomysl na wlosy, technike szycia ubranek, odeszlam calkowicie od stylu Tone Finnanger (prekursorki i guru dla szyjacych anioly), zaczęłam je ubierac w bardziej modowe ciuchy i pokazywać na blogu.

Mama Kini: Blog to dla mnie nie tylko miejsce prezentacji prac i czerpania z nich jakichkolwiek korzyści, ale możliwość poznawania innych rękodzielniczek, zawieranie przyjaźni, miejsce pokazania zabawek i pochwalenia się kolejnymi projektami.Marzena: Jestem mama trójki dzieci i nie pracuje zawodowo, anioły, inne szyjątka i blog pozwalają mi zarobić dodatkowe pieniążki siedząc w domu. Kiedyś moje prace można było kupić na Allegro, teraz piszą do mnie osoby ktore odwiedzają mojego bloga. Niektóre maja już dość pokaźne kolekcje moich prac :)

 

Źródło: sercemszyte.blogspot.com

 

Czy czytelniczki bloga sugerują, jakie anioły powinnyście szyć, pytacie ich o radę? Czy po prostu już post factum pokazujecie dzieła? 

 

Marzena: Na blogu pokazuje juz gotowe prace, ale sa one szyte pod indywidualne zamowienie, tzn. klientka wybiera kolor piżamki, czy aniolek mam miec poduszke lub misia itp. Na moje pomysły brak czasu :) Choć czasami uda mi sie cos nowego uszyć.

Mama Kini: Zazwyczaj na blogu pokazuję już uszytego anioła, po czym czekając na odzew wyczytuje z każdego z komentarzy prawdziwe reakcje czytelników bloga. Nie raz od razu zadaję pytanie, prosząc o pomoc w podjęciu jakiejś decyzji, z którą samodzielnie nie potrafię sobie poradzić. Wielokrotnie zdarza się też, że po prostu zgłaszają się do mnie osoby chętne na zakup pracy, juz ze swoimi wytycznymi.

 

Podziwiam Was – dzieci, praca, blog, szycie… Jak znajdujecie na to czas?

 

Agata: Jestem chyba sama dla siebie najgorszym szefem katem. Odpisuje na maile raniutko zanim dziecko wstanie. Tkaniny i dodatki kupuję przez internet, wiec nie tracę czasu na jeżdżenie i szukanie. Przygotowuję sobie kilka ciałek aniołków, nigdy nie tworzę pojedynczo. W dzień szyję elementy wymagajace maszynowego szycia. Później w nocy to wszystko zszywam, stylizuję, robię fryz, zwykle przy jakimś filmie. Jeśli nie zszywam to obrabiam i załączam zdjecia na bloga. Także mój dzień kończy sie grubo około 1-2 w nocy. Oczywiście to nie jest regułą bo różnie to bywa, zależy od dnia i ilości pracy, ale to zaskakujące, że mi sie po prostu chce to wszystko robić i nie czuję się zmęczona. Ja odpoczywam przy aniołach, mnie każda jedna czynność tworzenia bawi.
MamaKini: Anioły szyję zazwyczaj 3 dni. Nie jest to praca trudna, bo mam już w swoim wachlarzu bardziej czasochłonne, ale szyję po godzinach, gdy Kinga już śpi, co daje mi bardzo mały zakres czasu na poczynania hobbystyczne. Tu więc godzinka, tam dwie i tak uzbiera się parę dni.
Źródło: agaphcia.blogspot.com

                                                                                                                                                                                            
A teraz podpowiedzcie, jak można zamówić Wasze dzieła?

Marzena: Aniołki mozna zamawiac poprzez bloga. Był tam umieszczony mój adres mailowy, ale ze względu na ilość zamówień usunęłam go. Jeśli jednak ktoś bardzo chce to napewno do mnie dotrze:) 
Agata: Na blogu dostepny jest adres mailowy, przez który można zamówił aniołki.
MamaKini: Zamówienia zazwyczaj przyjmuję na adres mailowy, bądź podczas rozmowy na gg. Oba kontakty sa udostępnione do wiedzy publicznej na moim blogu :)

 

Dziękuję Wam za rozmowę.

 

To kto ma ochotę takie cacko sobie zamówić?:) A kto już takie ma?
 

 

This post is available in: English
  • http://www.blogger.com/profile/05348084700601092989 MamaKini

    Wspaniały wpis, nie ze względu na uczestnictwo, ale ujęcie tematu i ciepło z niego płynące.
    Obie dziewczyny znam z blogów i podglądam regularnie :)
    Mam nadzieję, że dzięki temu hand made jeszcze zyska, nie tylko w naszych, osobistych poczynaniach. W Polsce rękodzieło jest bowiem wciąż traktowane jak cepelia, droga cepelia…A to na prawdę wspaniałe, godne zauważenia rzeczy

  • http://jestkultura.pl/ Andrzej

    Rewelka! :)

  • http://www.blogger.com/profile/12625455259481007751 MirkaC

    kocham anioły swoje też ;) ale za szycie podziwiam

  • Anonymous

    Super! Są cudowne! Jak można kupić takiego anioła? Jestem mamą 4 miesięcznej Zuzy i chętnie sprawiłabym Jej prezent :)

    • http://www.blogger.com/profile/12824684863595850887 ilona

      Na każdym z tych blogów jest formularz kontaktowy, mail. Wystarczy napisać do którejś z dziewczyn i zamówić anioła:)
      Ja swoim rodzicom na rocznicę ślubu zamówiłam aniołową parkę. Cudna:)

  • http://www.blogger.com/profile/00149907534056757188 Szczypta pieprzu

    Też lubię oglądać takie blogi, chociaż muszę się przyznać, że jeszcze nic nie kupiłam.

  • http://mebleares.pl/ producent stołów

    Charakterystyczne te laleczki.Super !

  • http://www.blogger.com/profile/04066157711310242504 Pan O.

    Początkowo myślałem, że to lalki od Aniki vel. ArtFarmy

  • Pingback: Szycie lalek – rodzaje (Tilda, primitive dolls, lalki waldorfskie itd) | Lalabaj()