O blogujących mamach, hejcie i spotkaniach

401033_461073427310073_75708973_n
W sobotę byłam na spotkaniu blogujących mam. NieNieNie, sama nie mam (jeszcze) dziecka, ale w blogosferze nazywają mnie „mamą blogerów”, zatem nie mogłam nie pójść.
Zwłaszcza, że dostałam imienne zaproszenie.
Blogosfera parentingowa to skarbnica intryg, ciekawych zachowań, zjawisk i mam cel, by ją odkryć, zrozumieć i przybliżyć szerokiemu blogowemu światu.
Z blogującymi mamami zapoznałam się kilka lat temu podczas prowadzenia kampanii dla marek parentingowych. Od niedawna jednak zaczęłam poznawać mamy-blogerki osobiście.
Większość z nich to mega pozytywne babeczki. Oprócz zajmowania się dzieckiem, blogowania, rozwijają własne biznesy, piszą książki, pieką muffiny, prowadzą pensjonaty, szyją ubranka dla dzieci, i lalki, prowadzą firmy. Podziwiam je za umiejętność organizacji czasu.
Podczas czytania blogów i rozmów sobotnich z mamami poczyniłam kilka obserwacji, które mam zamiar zgłębić.
Mam nadzieję, że pomożecie mi je zrozumieć, zwłaszcza że temat blogosfery parentingowej chcę poruszyć na panelu dyskusyjnym podczas konferencji Mediafunlab (7-8 czerwca).
1. 
Mamy wydają się być mega sympatyczne, ale w komentarzach na blogach parentingowych jest wyjątkowo dużo hejtu.
Wiele mam uważa się za eksperta od dziecka, zna się najlepiej i często nie dopuszcza racji innych.
Satysfakcję sprawia im krytykowanie innych, narzucanie własnych rad.
Gdy np. Matka X opisuje jak to jej dziecko dobrze wychowuje się z psem, to nagle pojawiają się komentarze – jak to tak wyrodna Matko X – nie można dziecka trzymać blisko psa! a kysz!
Gdy natomiast Mama Y pisze, że jej dziecko jest trzymane z dala od zwierząt niech będzie pewna, że za chwilę przeczyta: Ty znieczulico!!!! Przecież dziecko trzeba od małego uczyć kontaktu ze zwierzętami.
I tak w wielu różnych aspektach.
Prawda to?
2. 
Trudno mamom-blogerkom stworzyć zgraną społeczność.
To akurat mnie najbardziej zadziwiło. Zawsze myślałam, że matki trzymają się razem, wspierają, zwłaszcza gdy prowadzą blogi.
Okazuje się jednak, że nie do końca tak jest.
Na spotkaniu usłyszałam:
„Wy (blogerzy różnotematyczni) tak integrujecie się między sobą, spotykacie, wspominacie o sobie na blogach, a u nas tego nie ma. Mało która blogerka napisze w notce o innej, czy wklei wspólne zdjęcie. Rzadko też można spotkać na blogach parentingowych blogrolle”.
Dlaczego? Szukam odpowiedzi.
3. 
Zarabianie na blogu to wciąż dla wielu blogerek parentinowych nowość. Brakuje profesjonalnego podejścia do tematu współpracy z firmami, stąd wciąż obecne i krytykowane zjawisko „sprzedawania się za krem” i „zarabiania na dziecku”.
„Sprzedajesz swoje dziecko za byle krem do tyłka! Szanuj się! Firmy chcą Cię wykorzystać. Nie daj się.”
Jest w powyższym zdaniu racja, ale otrząśnijcie się, współpraca z firmą to nie grzech, barter to też nie grzech.
Jeśli poświęcacie blogowi sporo czasu, tworzycie atrakcyjne treści, animujecie społeczność, jesteście coraz bardziej rozpoznawalne to normalne, że firmy będą do Was uderzać, a blog traktować jako wartościowa przestrzeń mediowa i z tego względu oferować produkty, czy pieniądze za współpracę. A jeśli nie będą oferować to same powinniście się o nie upomnieć (o pieniądze). Oczywiście mając ku temu podstawy.
Najważniejsze to przeprowadzić współpracę rozsądnie, ostrożnie kalkulując żądania firmy z własnymi oczekiwaniami i możliwościami.
Skoro firma daje Wam pomadkę do ust to same oceńcie, czy jest tego warta, byście kilka godzin spędziły na pisaniu notki, bieganiu z aparatem i obrabianiu zdjęć. Być może warto.
To WASZ blog i Wy decydujecie, czy podejmiecie współpracę, czy nie i w jakiej formie. Czasami lepiej zrezygnować z danej oferty, nie przyjąć kolejnego kremu do pupci, niż nadszarpnąć wiarygodność czytelników i stracić cenny czas.
Może to i truizmy, ale warto je przypominać.
Jaki jest Wasz stosunek do zarabiania na blogach o dzieciach?
5. 
Blogi dedykowane tylko testowaniu produktów – kiedy mają szansę na powodzenie?
Powstają wciąż takie blogi i nie ma w tym nic złego.
Sama pewnie bym szukała recenzji wózka, czy butelki na blogu.
Jednak to co mnie odrzuca to blogi z jedną notką, zerową ilością czytelników, których autorzy wbijają do firm z ofertą:
„Nazywam się XY, prowadzę bloga XYZ, na razie nie mam czytelników, ale blog staje się coraz bardziej popularny. Chętnie przetestuję i opiszę Państwa produkty. Próbki możecie mi wysłać na adres….”
Otrzymywałam wiele takich maili. Zerkam na bloga, a tam tylko jedna notka i zero komentarzy, do tego blog nie przyciągający graficznie.
Wtedy życzę autorom takich blogów powodzenia i zachęcam, by zgłosili się za jakiś czas.
Zbudujcie ciekawy content, społeczność i wtedy zgłaszajcie się z ofertą do firm. Z testowania produktów można stworzyć naprawdę atrakcyjny, popularny blog. Potrzeba tylko pomysłu, zaangażowania, dobrych jakościowo zdjęć.
6. 
Potrzebnych jest więcej blogowo-parentingowych spotkań.
 
Okazało się, że sobotnie spotkanie było pierwszym takim w Warszawie.
Mamuśki – spotykajcie się częściej, integrujcie, niech blogowo-parentingowa społeczność rośnie w siłę.  Lepiej się wspierać, niż wojować.Ja jestem pełna uznania za organizację spotkania.
Dziewczyny dyskutowały m.in. o tym dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci. Akurat mnie nie było na tej dyskusji, ale wiem, że blogerki mają w planach przygotowanie obszernego raportu na ten temat. Kibicuję.
Partnerzy kosmetyczni poopowiadali jak dbać o siebie w trakcie i po ciąży.
Rozmawiano też o savoir-vivre na blogach – hejterach, kasowaniu komentarzy.
Dzieciaczki też urocze:) Choć miałam wrażenie, że nieco rozpraszały dyskusje.Otrzymałam nawet gifty, a jak!Mam prośbę do Was blogujące mamy
Odnieście się do powyższych punktów i podpowiedzcie, na co warto jeszcze zwrócić uwagę w blogosferze parentingowej?


A teraz kilka fot ze spotkania. Wybaczcie jakość. Robione na szybko telefonem.

Megapozytywna atmosfera. Kobity radosne i atrakcyjne. Ciekawe, czy kiedyś też założę bloga parentingowego:)

A na koniec kubek, który dostałam z okazji Dnia (blogo)Mamy.
Mój pierwszy w życiu prezent na Dzień Matki.

This post is available in: English
  • http://www.blogger.com/profile/10570240172943699805 Gosia Kowalska

    Ale fajne spotkanie :)
    Nie znam się na blogowo-parentingowych, ale masz rację co do punktu nr 5, jeśli chodzi ogólnie o blogi. Nawet ja dostaję już takie maile – dziewczyny wysyłają na ślepo takie maile i nawet nie kminią, że ja również jestem blogerką jak one, a nie firmą kosmetyczną…

  • http://www.blogger.com/profile/12855091213150745600 Kobieta

    Bardzo dziękujemy za to, że byłaś z nami w wigilię Dnia Matki!
    I więcej dzieci życzymy – tych wirtualnych również ;)

  • http://www.blogger.com/profile/16626282854452484708 Hafija

    Dziękujemy za to, że byłaś z nami!
    Dla naszej Blogermamy zawsze jest miejsce w parentingowej rodzinie blogerów – zawsze zapraszamy!

  • http://domowa.tv/ Paulina

    załuję, że i ja tam nie byłam :D Co do pkt 1 to chyba normalne :D tak już jest, każda mama jest najlepsza… dla swojego dziecka i niech tak zostanie :)

    • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

      „każda mama jest najlepsza… dla swojego dziecka i niech tak zostanie” samo sedno! :)

  • http://czymzajacmalucha.pl/ Mamiczka

    Ja z kolei zauważyłam w blogosferze parentingowej pewien podział na matki karmiące cyckiem i te drugie, złe, wyrodne, karmiące dziecko butlą.
    Tego typu spotkania jak najbardziej popieram. To okazja do bliższego poznania się i wymiany poglądów. Tego samego dnia brałam udział w spotkaniu blogerek w Toruniu, w którym większość to były właśnie blogujące mamy. Spotkanie również było bardzo udane :)

    • http://www.blogger.com/profile/15416797750439157308 Mama Ka

      Ten podział funkcjonuje i na żywo ;)

    • http://www.blogger.com/profile/09737356137951142163 Kruszynka

      Było cudnie <3

    • http://www.blogger.com/profile/04490640369645417699 agg

      A jakże :) Podział był jest i będzie. Niestety matki zamiast się wspierać wolą udowadniać sobie, że moja racja jest najmojsza…

  • http://www.blogger.com/profile/11297074217342922057 Lukasz Kowalczyk

    Blogi parentingowe chyba potrzebują jeszcze trochę czasu na aklimatyzację, na takie okrzepnięcie w blogosferze. Zarabianie na blogu to biznes, a do biznesu trzeba mieć odpowiednie podejście. Mam na myśli profesjonalne. Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że matka (częściej), która dzieli czas na zajmowanie się dzieckiem, pranie, sprzątanie, gotowanie (pracy etatowej nie zakładam skoro chce zarabiać na blogu o życiu rodzinnym), daje radę śledzić jeszcze inne blogi, social media, dokształcać sie w temacie blogosfery, chłonąć ten temat. Oczywiście są takie kobiety-matki, które potrafią sprzedać swoją treść a wraz z nią powierzchnię na swoim blogu (np. matka sanepid), ale to nadal dzieje się bardziej z przypadku niż z profesjonalnego podejścia do sprawy.

    • http://www.blogger.com/profile/12855091213150745600 Kobieta

      Łukasz,

      odnośnie edukacji blogerki parentingowej: w czasie ciąży skończyłam pierwsze studia podyplomowe – bloga założyłam w 17 tygodniu ciąży. W 6 miesiącu ciąży zapisałam się na następne studia podyplomowe – zakończyłam z Gabi na rękach, miała wtedy 5 miesięcy.
      Chcieć to znaczy móc! I tutaj nie ma miejsca na przypadek – to pasja-praca, tak samo, jak etat :)

      A do sprzątania, prania i gotowania zawsze można zaangażować kogoś innego ;)

    • http://www.blogger.com/profile/16626282854452484708 Hafija

      Dokładnie tak jak pisze Kobieta!
      Już nie róbmy z matek takich sierotek!
      Ja i jestem matką i bloguję już ponad trzy lata i pracuję na pełnym etacie – da się? Da!

    • http://www.blogger.com/profile/15416797750439157308 Mama Ka

      I tu popieram Kobietę :)

      Ja studiuję, pracuję, samotnie wychowuję dziecko i prowadzę dwa blogi. Nie raz wychodzę z domu o 6 i wracam o 22, ale wszystko jest kwestią priorytetów i dobrej organizacji.

      Może i nie utrzymam się tylko z prowadzenia bloga, ale nigdy mi na tym nie zależało ( z natury jestem leniwa) – blog zawsze był, jest i pewnie będzie dla mnie odskocznią od codzienności, a nie pracą na pełen etat (chociaż muszę przyznać, że z każdym rokiem zarabiam na nim coraz więcej).

    • http://www.blogger.com/profile/11297074217342922057 Lukasz Kowalczyk

      Nie twierdzę, że się nie da – mówię że trudno mi sobie to wyobrazić. Wiem ile kobieta ma obowiązków wychowując dziecko (a nawet dwójkę). Wiem też, ile czasu spędzam w internetach dokształcając się niejako w temacie blogosfery i social media. No ale każda blogowa działka rządzi się swoimi prawami i być może blogi parentingowe nie potrzebują takiego podejścia do biznesu jak np. blogi technologiczne.

  • http://www.blogger.com/profile/15416797750439157308 Mama Ka

    Ja sama bloga o dziecku (i nie tylko) prowadzę już od 4 lat. A blogi okołodzieciowe czytam już od lat 9. Pozwolę więc sobie zabrać głos:

    1. Prawda, prawda… To są właśnie te „matczyne wojny”, o których pisała Ayelet Waldman – matki od zawsze spierają się o idealny model wychowywania dziecka. A czemu? Tak na szybko znalazłam w sieci idealne streszczenie:
    „Podobno nic tak bardzo nie boli, jak zarzut, że jest się złą matką, nieradzącą sobie z wychowaniem dziecka. To czuły punkt, odcisk, którego dotknięcie, będzie niezwykle dotkliwe. Nie ma recepty na to, jak być dobrą matką, nie ma też wyznaczników, według których można by określić, kto nią jest, a kto nie. Często więc to same kobiety, stawiają siebie pod pręgierzem oskarżeń, pod obstrzałem wścibskich spojrzeń i tym samym napędzają falę zawiści i chorej konkurencji między matkami. Każda chce poczuć się lepsza od drugiej, dlatego też czai się w ukryciu, zawsze z dobrą radą i z fałszywym zainteresowaniem, by udowodnić sobie, że inne kobiety, nie sprawdzają się lepiej w roli matek, niż one same.” kobieta30.pl

    2. Tu się nie zgodzę. Odwiedzam ponad 100 blogów parentingowych i widzę ile przyjaźni przeniosło się z internetu do reala. Widać to przede wszystkim na wspólnych zdjęciach :) Linki do innych też są – problem tkwi raczej w tym, że na pewnym pułapie popularności blogerki zaczynają się nawzajem traktować jak… konkurencję. A co do blogrolli… Ja sama nie mam, bo trudno zrobić sprawny blogroll z ponad 100 odwiedzanych blogów – wolę typową zakładkę z linkami, a i widuję je też na 90% odwiedzanych przeze mnie blogów.

    3. Na swoim blogu każdy jest panem i robi to, co chce. A skoro podejmuje się współpracy to znaczy, że dla niego było warto napisać notkę w zamian za ten krem i innym nic do tego. Narzekanie, że przez sprzedajność innych samemu zarabia się mniej jest nie na miejscu – to tylko wymówka („złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy”).

    5. Do mnie takie blogi nie przemawiają… Testowanie? Ok, ale niech to nie będzie motyw przewodni bloga, trzeba w to wpleść więcej życia. No i nie słać maili gdzie popadnie :P

    6. Spotkania organizowane są non stop, ale w mniejszych grupach. Dla mnie to plus, bo w mniejszym gronie można czuć się bardziej swobodnie, a i na pewno da się lepiej poznać niż w tłumie kilkunastu osób, gdzie nie zawsze każdy zdąży porozmawiać z każdym ;)

    • http://www.blogger.com/profile/17898449145383511736 takatycia

      Podpisuję się pod każdym punktem. A zwłaszcza pod 2. Miałam okazję spotkać się z wieloma mamami, czy to na spotkaniu organizowanym specjalnie w tym celu, czy też na zwykłym wypadzie na kawę. Wkrótce będę mieć możliwość bliżej poznać mamy, z którymi dzielą mnie setki kilometrów. O zawartych przyjaźniach na blogu piszę otwarcie, umieszczam zdjęcia, nigdy nie miałam problemów z linkowaniem do innych. Może mój blog nie jest tak popularny jak te najbardziej znane, z każdym miesiącem odnotowuję jednak znaczny przyrost czytelników i do głowy mi nie przyszło konkurowanie z innymi mamami. To najzwyczajniej kwestia charakteru, podejścia.
      Rozumiem, że w pewnym sensie z bloga robi się „biznes”, zwłaszcza dla kogoś kto poświęca mu mnóstwo pracy, ale szczerze mówiąc ja takie blogi zaczynam omijać szerokim łukiem, bo więcej tam treści, które się po prostu sprzedadzą niż tych prosto z serca. Jak bym chciała czytać suche fakty to najzwyczajniej w świecie weszłabym na artykuły umieszczone w portalach stricte parentingowych…

    • http://www.blogger.com/profile/06488810628662310548 Niezła Żona

      Co do punktu 2 – nie dość, że matki nie przyjmują krytyki, nie tolerują odmiennych poglądów to najzwyczajniej szukają wśród innych mam tych które wyznają te same lub podobne zasady – w ten sposób tworzą się kółka wzajemnej adoracji oraz grupy i podgrupy blogujących mam. To zjawisko nie jest niczym szczególnym, bo obecne na co dzień w życiu realnym.

    • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

      Wiecie, świat nie będzie idealny. Nie każdy będzie tolerował każdego i nie każdy będzie się zgadzał ze zdaniem każdego. To takie… ludzkie.

  • http://www.blogger.com/profile/18057744710721204048 Joanna Jaskółka

    Fajnie, że byłaś! Aż mi szczena opadła, jak weszłaś :)

    1. Kilka tekstów o tym napisałam i krótko mogę tylko powiedzieć: PRAWDA.

    2. Tu komentarz Mamy Ka jak najbardziej na miejscu – matki zaczynają się w pewnym momencie traktować jak konkurencję.

    3. Zarabianie na blogu – dla mnie daleka przyszłość, choć upragniona. I tutaj: Jeśli kobieta godzi sprzątanie, prasowanie i gotowanie ze zwykłą pracą, to może pogodzić blogowanie, obserwowanie i chłonięcie blogosfery z normalnymi obowiązkami domowymi. Gorzej, jeśli ktoś musi wcześniej iść do pracy. Niemniej najlepszy moment dla matki na rozpoczęcie przygody z blogiem, to właśnie okres ciąży i urlopu macierzyńskiego [najwięcej czasu].

    5. Nie czytam takich blogów. Treść, historia, emocje. Blog to swoista forma dzieła otwartego – musi w nim być coś „ponad”.

    6. Małych spotkań jest sporo [równolegle z naszym warszawskim, było spotkanie w Toruniu], ale ponieważ są one małe, to i mało o nich słychać. Przydałoby się większe – o którym usłyszałoby więcej osób i trochę pomocy z mediów – nagłośnienie tego, że mamy mają głos na blogach. Ale do nagłośnienia, potrzebne są blogi dobre… a tych niewiele…

    Co jeszcze przeszkadza? Swoista infantylność, sporo błędów, nieumiejętność „tworzenia” tekstu i wydaje mi się [a czytam blogi, huhu i jeszcze dłużej], że na blogach maminych jest to w większym stężeniu niż na innych. Nie wiem – matki nie mają czasu tego ogarnąć albo traktują bloga po macoszemu, czyli szybki wpis, publikuję i zapominam? Tutaj puszczam już wodzę fantazji, ale jak coś mi przyjdzie do głowy, to dam znać. Musiałabym w swoje teksty zajrzeć :)

  • http://www.blogger.com/profile/04490640369645417699 agg

    Wiele z Was pisze, że żałuje że nie uczestniczyło w spotkaniu. Niestety choć spotkanie było dla blogerek parentingowo-lifestylow’ych, to zabrakło informacji, że tylko dla wyselekcjonowanych przez organizatorki blogerek. I w sumie strony nic w tym dziwnego – nie od dziś wiadomo, że najfajniej spędza się czas w gronie osób które się lubi i ma wspólne tematy do rozmów. Niemniej nie bardzo rozumiem po co na stronie spotkania podano maila, by mógł zgłosić się każdy (czysto teoretycznie ;) Może ktoś kto zorganizuje kolejne spotkanie będzie bardziej otwarty i nie ograniczy się tylko do ‚krewnych i znajomych Królika’ ;)

    • http://www.blogger.com/profile/18057744710721204048 Joanna Jaskółka

      Nie byłam krewną i znajomą królika i załapałam się na spotkanie – nie znałam tam nikogo. Po prostu klub był naprawdę mały i w 23 osoby plus dzieci i mężowe ledwo się tam mieściliśmy, dlatego pewnie obowiązywała zasada – kto pierwszy ten lepszy.

    • http://www.blogger.com/profile/04490640369645417699 agg

      Gdyby obowiązywała zasada „kto pierwszy ten lepszy’ słowa bym złego nie powiedziała, serio :) Ale jednoznacznie odpisano mi na maila, że pierwszeństwo mają ZAPROSZONE blogerki :)
      Nawet jeśli tak było i obowiązywała selekcja, bardzo nieprofesjonalnym było o tym informować. O ile lepiej byłoby po prostu odpisać, że „niestety nie ma już miejsc” czy coś w tym stylu ;)
      A tak został niesmak i uczucie, że w tym aspekcie ktoś podszedł do tego mało dyplomatycznie.

    • http://www.blogger.com/profile/12949319994654808166 patita

      uuuuuuuuuuuuuuuuu może organizatorki w końcu wyjaśnią tą zawiłość???
      wiemy teraz na pewno że Ilona dostała zaproszenie.

      Jak mamy mają się wspierać skoro na takie spotkania zaprasza się swoich faworytów.
      A innym się piszę , że pierwszeństwo mają zaproszone blogerki???

    • http://www.blogger.com/profile/00641696732879536109 Tekstualna

      Rzeczywiście, źle się wyraziłyśmy. To był skrót myślowy – było tak dużo zainteresowanych dziewczyn, że musiałyśmy poczekac, aż zaproszone przez nas blogerki (30% uczestniczek spotkania) potwierdzi swój udział, wtedy ewentualnie mogłyśmy zaproponować jeszcze komuś udział w Pikniku. Obowiązywała zasada ,,kto pierwszy, ten lepszy”, prawdą jest jednak to, że kilka blogerek otrzymało zaproszenia, w tym także Ilona. Agg, czy taka odp Cię usatysfakcjonowała? :)

    • http://www.blogger.com/profile/04490640369645417699 agg

      oczywiscie. Dziekuje :)

    • http://www.blogger.com/profile/00641696732879536109 Tekstualna

      :)

  • http://www.blogger.com/profile/04261686250666743464 Marysia Górecka

    Sama prowadzę bloga, który skupiony jest tylko na testowaniu różnych produktów i z mojego punktu widzenia bardzo ważna jest wiarygodność bloga. Miałabym etyczny problem gdyby ktoś chciałby mi zapłacić za recenzje (forma zapłaty -gotówka czy barter jest bez znaczenia), bo chciałabym uczciwie opisać produkt. Ale ja nie traktuje mojego bloga jako źródła pieniędzy i prezentów, tylko jako hobby, więc nie mam potrzeby wysyłania próśb o gifty :)

  • http://www.blogger.com/profile/15798117638576004691 M.M.

    Odniosę się do punktu o usuwaniu bądź nie publikowaniu komentarzy. Paradoksalnie jedna z głównych organizatorek czyni tak permanetnie, i nie chodzi o wulgaryzmy czy obraźliwe komentarze. Po prostu – jeśli ktoś ma inne zdanie niż ona-komentarz nie jest publikowany, także jak dla mnie kółko wzajemnej adoracji:/

    • http://www.blogger.com/profile/06488810628662310548 Niezła Żona

      I ja się z tym spotkałam :) Podejrzewam, że mógł to być ten sam blog… ;)

    • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

      Z jednej strony niefajnie – bo konstruktywna krytyka powinna być przyjmowana należycie, ale z drugiej strony blog jest własnością autora i to on decyduje jakie komentarze będą upubliczniane.

      Ja osobiście daje się wypowiedzieć u siebie każdemu, nie spotkałam się z komentarzem tak obraźliwym, że wymagał usunięcia.

      No ale, mój blog, moje litery, moje komentarze :)

  • http://www.blogger.com/profile/16073524459386176423 Kameralna

    Co do punktu drugiego, to ciężko jest przebić się do społeczności każdej grupy. Blogerzy tak chętnie nie przyjmują nowych „twarzy”, chyba że z polecenia innego większego blogera. Jak nikogo nie znasz, początki są trudne. Sytuacja zmienia się wtedy, gdy zaczynamy wychodzić poza nasz wirtualny blogowy światek i uczestniczymy w spotkaniach takich jak ten.

    • http://www.blogger.com/profile/00702500311316512424 Sroka o

      A skąd takie wnioski? Zaraz się okaże, ze wszędzie trzeba mieć znajomości. To nie blogerzy tworzą świat blogów tylko czytelnicy, to oni „windują” twój blog.
      Piesze tak jakby tylko blorzerzy pisali pod postami i tylko oni blogi odwiedzali.

    • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

      Haha, Kameralna może się źle wysłowiła? :) Blogerem jest się z polecenia innego Blogera, czy jak, bo nie rozumiem?

    • http://www.blogger.com/profile/09288896539232947732 Kameralna

      @ptwora wózkowa, widocznie nie zrozumiałaś ;) Nie chodziło o stawanie się blogerem z czyjegoś polecenia, tylko dołączenie do społeczności blogerów np lifestylowych, parentingowych itd. Przez takie spotkania jest to łatwiejsze. A jeśli chodzi o „znajomości” to tu też są i mają znaczenie. Wsparcie innych blogerów (szczególnie tych dużych) jest trampoliną dla bloga. Bez tego wsparcia bloger też znajdzie czytelników, ale droga jest dłuższa. Punkt 2 właśnie to tym mówi!

    • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

      A to tu się zgodzę (ostatnio nie czytam ze zrozumieniem, przepraszam! ;).

      Ja sama do wszystkiego doszłam, nie znałam nikogo, serio. Jakby mnie ktoś na głęboką wodę rzucił. Ale zastanawiam się kogo musiałabym być znajomą, żeby faktycznie „zaistnieć” w blogowym świecie… :D

    • http://www.blogger.com/profile/00702500311316512424 Sroka o

      Zaczynam się zastanawiać nad tym samym. Z kim muszę mieć znajomość, żebym zaistniała w blogowym świecie.

      No dajcie namiary na guru blogosfery :P

    • http://www.blogger.com/profile/04553253247273375092 About Being Mama

      Sroka, ty jesteś guru :)

  • http://www.blogger.com/profile/15538504973398098277 Gizanka

    Mina Moniki na 3 od końca zdjęciu :) – rewelacja:)

    • http://www.blogger.com/profile/00641696732879536109 Tekstualna

      hihihihih chyba coś jadłam :)

  • http://www.blogger.com/profile/06488810628662310548 Niezła Żona

    W moim odczuciu wśród mam blogujących brakuje tolerancji na wybory innych matek. Uważanie swoich metod wychowawczych czy pielęgnacji i/lub żywienia swojego Dziecka za absolutnie najlepsze, przypisywanie ideologii a już najgorszy w tym wszystkim jest nadmierny fanatyzm. Kolejna kwestia to kreowanie wizerunku blogowego nieadekwatnie do rzeczywistości. Przedstawienie macierzyństwa jako cud, miód i orzeszki a przecież macierzyństwo to nie tylko róż ale również cała reszta barw! Dla niektórych mam blogowanie to zaspokajanie swoich potrzeb i m.in. podbudowanie poczucia własnej wartości. Zwróciłam również uwagę na blogi gdzie epatuje się gadżetami dla dzieci z najwyższej półki – jeśli zaglądam do takiego miejsca to przez przypadek i nie wracam, bo próżności zwyczajnie nie lubię.

  • Anonymous

    Blogosfera parentingowa, zresztą jak cała blogosfera wymaga ogarnięcia, jest za dużo przypadku i nieprofesjonalizmu. Łatwo sie nazwać „najpopularnijszym blogiem parentingowym” bo nikt tego nie sprawdzi, zresztą wg jakiego kryterium najpopularniejszy? można robić co tydzień konkurs, wypozycjonować sie na testach produktów i być „najpopularniejszy” ale gdzie wtedy teza, że siłą bloga jest bloger ? jego charyzma i charakter. Jedni tracą w tym zamieszaniu a inni zyskują, temat rzeka, odnosząc się jednak do artykuły:

    Hejt w parentingu, bierze się z dwóch rzeczy :

    – hormony blogujących matek

    – zazdrość, ale uzasadniona. Wszystkiemu winni zagubieni marketerzy, którzy w przypadkowy sposób dobierają blogi do kampanii, poźniej jedna czy druga się pochwali, a trzecia, nawet ta najpopularnijesza, shejtuje, bo to ona powinna dostać tę umowę itd.

    • http://www.blogger.com/profile/17898449145383511736 takatycia

      otóż to, otóż to…

    • http://www.blogger.com/profile/14458836223479604722 potwora wózkowa

      sama prawda!

  • http://www.blogger.com/profile/13386419558195242712 Mama w domu

    Super spotkanie! Ja bym z chęcią przyszła na takie spotkanie i nawet mogłabym takie zorganizować, bo jedna klubokawiarnia proponowała mi miejsce na spotkanie mam blogerek – tylko mam jeden problem. Nie wiem jak do takich mam trafić. Z mojego województwa kojarzę raptem 2 blogujące mamy. Większość prowadzących blogi nie pisze z jakiej okolicy jest i nie wiem jak odszukać te konkretne – mogę zamieścić info na moim blogu, ale nie wiem czy do tego dotrą. Nie wiem też do końca jak zorganizować takie spotkanie od czego zacząć. Czy mogę liczyć na jakieś podpowiedzi?

    Co do hejterów w blogosferze parentingowej trudno mi się odnieść, bo mimo, że prowadzę bloga nie spotkałam się z nie miłymi czy wręcz atakującymi komentarzami. Pewnie dla tego, że nie piszę o życiu o kontrowersyjnych tematach tylko zamieszczam zdjęcia prac, które tworzymy. Albo dlatego, że od początku mam włączoną moderację komentarzy :) Kłótnie między matkami zawsze były i będą i to nie zależnie czy na blogu, forum czy w życiu. Nie denerwowałoby Cię gdyby teściowa czy koleżanka zwróciła Ci uwagę, że nie tak karmisz/trzymasz/usypiasz/wychowujesz dziecko. Każda matka chce być najlepsza w tym co robi. Gdy ktoś zwraca jej uwagę, nawet w dobrej wierze odbiera to mocno osobiście tak jakby uznała przez to, że nie nadaje się na matkę. Bycie matką to duże wyzwanie i odpowiedzialność jak wychowasz swoje dziecko, więc z jednej strony trudno się dziwić reakcjom.

    Druga sprawa jest taka, że niektóre blogerki specjalni piszą na kontrowersyjne tematy, dzięki którym zwiększą liczbę komentarzy oraz wejść na bloga. Od zawsze przecież to sprzedaje się najlepiej. Polepszą sobie statystyki a co za tym idzie zyskają reklamodawców. Jak jakiś temat jest modny to w ciągu kilku dni pojawia się na większość blogów.

    Co do zarabiania na blogu. Każdy robi jak uważa. Ja osobiście nie zgadzam się reklamować wszystkiego co mi proponują. Często otrzymuje propozycję współpracy przy recenzji produktu, który wiekowo nie nadaje się dla moich dzieci np. rożki czy pościel dla niemowlaka gdy moje dzieci są w wieku przedszkolnym lub w drugą stronę – książki do nauki pisania, gdy mój syn ledwie kółko i kwadrat potrafi narysować. Ale potrafię i za darmo zareklamować produkt jeśli jego kampania mi się podoba – jeśli czuję, że to jest to – jestem pewna produktu i tego, że to co napiszę wyjdzie fajnie a nie nachalnie.

    Trochę się rozpisałam. Mam nadzieję, że moja opinia będzie przydatna.
    Pozdrawiam
    Sylwia (Mama w domu)

  • http://www.blogger.com/profile/01577830901366062949 Agatonistka

    Zupełnie nie rozumiem tego całego „hejtingu”. Przecież nie ma jednego uniwersalnego i najlepszego sposobu na wychowanie dziecka. Tym bardziej, ze jak piszesz, większość komentarzy przeczy sobie nawzajem, wystarczy przejrzeć kilka blogów.
    Myślę, że takie blogi, to bardzo fajna sprawa. Tym bardziej, gdy widzi się, że nie jest się jedyną mamą, która zasypia na stojąco w pierwszych tygodniach życia maluszka :) Kto wie, może w przyszłości i ja się skuszę na takiego bloga? :)

  • http://www.makoweczki.pl/ Matka Makówa

    Chętnie się wypowiem.

    1. Dostaję bardzo mało konstruktywnego hejtu (to chyba oksymoron ;)). Większość negatywnych komentarzy to jednak osoby które mnie znają i nie lubią w realu lub wirtualu. Mamy reagują raczej przychylnie, nawet jak mają inne zdanie.

    2. Prawda. Smutna :(
    Ale wynika także z prostego faktu, na który Ilonka nie wpadłaś z przyczyn wiadomych ;).
    My mamy mało czasu bo.. mamy dzieci! I nie wszystkie mieszkamy w Wawce. W moim mieści mogę się spotykać co tydzień.. tylko z kim? Zaś wycieczka do Wawy to dla mnie mission hard-possible ;). Jak z dziećmi to już najlepiej z noclegiem a jak bez to całodobowa niania do dwojga. Co tydzień spotykać się nie idzie :/

    Dwa. Ja tam zaproszenia nie dostałam, więc i mnie nie było ;). Nie jestem w stanie zajrzeć wszędzie gdzie potencjalnie coś dziać się może. (byłam na wakacjach anyway, but still;))

    Na spotkanie jestem chętna bardzo i wraz z jedną z mam planujemy takie po wakacjach (jak już wszyscy będą dostępni).

    Zaś przyjaźni jest mało. Jeśli już się zdarza to często okazuje się, że jest ona interesowna (szczególnie w wypadku blogów popularnych). Ja mam kilka mam z którymi się koleguję. Niestety, żadnej tu nie zaproszono ;)

    3. Podpisuję się nogami i rĘCyma. Ale ja jestem wychowanką Kominka, więc wiadomo.
    Ostatnia akcja na którą nie przystałam bo dawano produkt za 2 notki i jakieś jeszcze szkolenie. Ja nie wzięłam a chętnych na moje miejsce znalazło się stadko (są obecne na fociach;)). I jak tu żyć i zarabiać? ;)
    Ogólnie da się i ja jako szanująca się blogerka oficjalnie mogę powiedzieć, że źle nie jest z zarobkami. Dobrze nawet, powiem skromnie.
    Trzeba po prostu się NIE BAĆ ODMAWIAĆ I STAWIAĆ WYMAGAŃ. Wielokrotnie miałam sytuacje w których ja dostałam świetne warunki bo negocjowałam a blogi z większą ilością uu dostały gifcik… bo nie próbowały. Odmówią Wam wiele razy- fakt. Ale uwierzcie. Miesiąc jest długi. Ile ofert dostajecie w tygodniu? Niech tylko 1 będzie fajnie płatna. I jesteście w domu. Nie warto zaklejać się spamem ‚bo coś dają’. Czytelnicy nie są ślepi…

    5. Nie wiem. Ale sieją zamęt :|
    Na Boga jeśli w ciągu m-ca wchodzę na bloga 3x a tam 80-ty (:P) konkurs to robi mi się słabo.

    6. Stanowczo! Aby były weekendowe. Chętnie przyłączę się do jakiejś akcji organizatorskiej, ale bez ‚wejściówek’ i zaproszeń. Nie róbmy lipy.. :|. Niech wejdzie każdy, jak na zlocie który robiły Potwory i Mi :* :)

    • http://www.blogger.com/profile/18057744710721204048 Joanna Jaskółka

      Ale wiesz, z tą reklamą – pytasz się ile ofert dostajemy dziennie. Znam dziewczyny, co nie dostają w ogóle i jak jakakolwiek się trafi, to biorą, bo przynajmniej COKOLWIEK dostaną. Niestety. I tu pies pogrzebany, bo wychodzi, dlaczego ktoś się wziął za blogowanie. I choć mi samej czasami ręka zadrży, kiedy odrzucam kolejną, mało lub w ogóle płatną ofertę, to bloga traktuję jak dziecko, któremu nie dam przeterminowanej kaszki. Ale jestem w stanie zrozumieć, że komuś nawet ta kaszka wystarczy. Jak z tym walczyć – nie odwiedzać i sprawa prosta.

    • http://www.blogger.com/profile/02926992597870297999 AMBIwalencja stosowana

      to co mówisz na końcu jest bardzo ważne, nie podoba się nie zaglądasz – proste i nie ma o co się burzyć. Ja akurat z jedną z organizatorek miałam nieprzyjemne „starcie” i fakt, że ta osoba później wypowiada się o savoir vivre powoduje u mnie wybuch śmiechu :D
      jeśli chodzi o blogi parentingowe to jest sporo, które bardzo cenię, na inne nie zaglądam :D

    • http://www.blogger.com/profile/02926992597870297999 AMBIwalencja stosowana

      Makówko :) blogujących mam z Podlaskiego wcale mało nie jest :D

    • http://www.makoweczki.pl/ Matka Makówa

      Marzę o spotkaniu podlaskich mam! Jeśli jest tu ktoś z B-stoku i okolic to pliissss odezwijcie się :). Lody i kaweczka z blogowymi mamusiami mmmmmmmmmm :)

    • http://www.blogger.com/profile/17754265194503634133 Emma

      Makóweczko, czytam Twojego bloga i Cię bardzo lubię, ale po tym co teraz napisałaś zrobiło mi się zwyczajnie przykro. Ja niedawno pisałam u siebie na blogu posta o współpracach i napisałam szczerze, że na bartery też się zgadzam, jeśli produkty są dla mnie przydatne. A rzecz o której mówisz, była od dawna na liście moich marzeń, a mnie na nią zwyczajnie nie stać. Natomiast warsztaty to była fantastyczna przygoda, warto było pojechać. Także nie oceniaj nas w ten sposób! Pozdrawiam Cię serdecznie, jedna z mam ze „stadka” ;)

    • http://www.blogger.com/profile/15538504973398098277 Gizanka

      Wybacz mi Matko Makówo ale po przeczytaniu Twojej wypowiedzi nasuwa mi się stwierdzenie – mendzisz.

      Ja tez nie mieszkam w Wawce a w dużo mniejszym Olsztynie. Chciałam poznać inne blogerki nie koniecznie mamy to sobie zorganizowałam takie spotkanie u siebie w mieście i tyle. I nagle okazało się, że jest Nas 20 a nawet 30 albo i więcej. Jestem mamą dużo mniejszego dziecka niż Twoje i jakoś w natłoku obowiązków domowych, firmowych, pisania bloga i opieki nad dzieckiem znalazłam na to czas, a przede wszystkim chęci.

      Piszesz, że „Ja tam zaproszenia nie dostałam, więc i mnie nie było ;). Nie jestem w stanie zajrzeć wszędzie gdzie potencjalnie coś dziać się może.” Ciężko żebyś wiedziała o jakikolwiek inicjatywach jak sama kiedyś na swoim blogu przyznałaś się, że w ogóle nie odwiedzasz innych blogów parentingowych. Jakbyś czasem na jakiś zajrzała to byś była na czasie.

      Z mojego punktu widzenia Twój blog nie jest blogiem ani parentingowym, ani rodzinnym tylko blogiem modowym, a to że jest to moda dziecięca to inna sprawa. Nie od dziś wiadomo, że blogi kosmetyczne czy modowe finansowo lepiej sobie radzą niż blogi rodzinne.
      To czy ktoś poszedł na te warsztaty za 2 notki czy nie to jego sprawa. Nie powinno się zaglądać nikomu do portfela.
      Jedni napiszą za smoczek inni za 300 zł a jeszcze inni za 1000. Jedni z bloga zrobili biznes a inni mają inne źródła dochodu a blog traktują jak ewentualny dodatek. Każdy wybiera to co według niego i dla niego jest dobre.

      BTW ciekawa jestem czy Kominek jak był początkującym blogerem to też tak biadolił jak teraz.

    • http://www.blogger.com/profile/06488810628662310548 Niezła Żona

      I tu zgadzam się z wypowiedzią Gizanki :)

    • http://www.blogger.com/profile/04553253247273375092 About Being Mama

      Gizanko, Kominka czytam ponad 5 lat. Był inny ale moim zdaniem ewoluował korzystnie.
      Moim zdaniem blog makówkowy jest jak najbardziej blogiem rodzinnym z pięknymi zdjęciami przy okazji.

  • http://www.blogger.com/profile/16329220370908795469 eveleo

    Ilona, dobre spostrzeżenia. Co do występującego braku savoir-vivre na blogach parentingowych, uważam, że może wynikać z dość szerokiego przekroju społeczeństwa jakie reprezentują mamy blogerki. O dzieciach może pisać każdy rodzic (bez względu na wykształcenie i doświadczenie w temacie), bo zawsze będzie to dla niego temat rzeka, a że dotyka najgłębszych emocji, trzeba ewentualne frustracje gdzieś wyładować.
    Mamy muszą się gdzieś „wyżyć”. Matki walczą także o byt dla rodziny, stąd tak widoczne „konkurowanie” z innymi blogerkami (odnoszę się tu do linkowania w blogrollu tylko pojedynczych blogów lub żadnych).

  • http://www.makoweczki.pl/ Matka Makówa

    Emmo, jeśli czegoś potrzebuję w barterze i ‚kuszę’ się na propozycję, to nikomu nic do tego… (tak samo w Twoim wypadku;)). Kiedyś poszłam buntować inną mamę, jak dawano nam pralki, żeby poprosiła o wynagrodzenie, a ona, że zw. na sytuację rodzinną się przeprowadza i pralka dla niej jak znalazł. Więc ofc przeprosiłam i wykazałam zrozumienie, sama prosząc jednak o wynagrodzenie. Odmówiono mi ale 2 dni przed ktoś zrezygnował i firma zaproponowała mi liczbę 3-cyfrową (i nie z jedynką z przodu). Także warto próbować ;)
    Ściski! :*

    P.S. Ja często barteruje ubranka, bo zwyczajnie i tak musiałabym je kupić do stylizacji. Więc jeśli umieram na ich widok, to chętnie wybieram i pokazuje :)

    • http://www.blogger.com/profile/17754265194503634133 Emma

      Dlatego ja zawsze też pytam o wynagrodzenie, ale jeśli rzecz jest mi potrzebna, a nie chcą negocjować, to zgadzam się na barter :) Po prostu to zdanie o stadku troszkę mnie wkurzyło, bo przecież nie wiesz, czy negocjowałyśmy, czy nie! ;) Ale grunt to wszystko sobie wyjaśnić! Pozdrawiam i ja :*

  • http://www.makoweczki.pl/ Matka Makówa

    Gizianko a mi się wydaje, że coś innego Cię ubodło i dałaś ujście frustracji swej :)
    Z resztą inne mamy to zauważyły i mi ‚doniosły’ ;)

    Więc ja piszę szczerze, że nie mam czasu na czytanie, na spotkania. Po prostu nie mam. Dwoje dzieci w domu + zdjęcia na bloga + notki.
    Mąż który chciałby mieć trochę żony.. rodziny + przyjaciele w realu. No i książka do snu. Dla mnie doby i tygodnia za mało.
    Tu także zagonił mnie mój mąż ;).

    Natomiast mój blog jak w tyt. jest lifestylowy :)
    Ale najlepsze (najlepiej płatne) reklamy są absolutnie nie związane z modą ani kosmetykami. Więc błądzisz myślowo. AGD, medycyna i serwisy- te chcą płacić i trafiają tak samo do mnie jak do innych parentingów.

    A komin ‚mĘdził’ jak na gwiazdę przystało ;). Swego czasu kazał nawet wszystkim swoim czytelnikom wypier*** :P

    Pozdrawiam serdecznie
    M.

    • http://www.blogger.com/profile/15538504973398098277 Gizanka

      Nie wiem kto i co Ci doniósł i mnie to nie interesuje szczerze mówiąc, ale skoro donoszą to nie najlepiej o nich to świadczy.

      BTW Twoja wypowiedź w żaden sposób mnie nie ubodła, a ja nie jestem sfrustrowana.
      Po prostu wyraziłam swoją opinię na temat Twojego komentarza. Nie ma co się doszukiwać żadnych podtekstów.

  • http://www.blogger.com/profile/00702500311316512424 Sroka o

    Hahaha jak zwykle jedna mama drugiej mamie doniosła, ze inna mama jej pojechała (bo na pewno jest sfrustrowana no inaczej być nie może ) kocham to piekiełko.

    • http://www.blogger.com/profile/15798117638576004691 M.M.

      A mi to coraz mniej się podoba:/

    • http://www.blogger.com/profile/00702500311316512424 Sroka o

      Ja już złapałam do tego taki dystans, że mnie to śmieszy.
      Dorosłe baby mające dzieci zachowują się jak dzieciaki w szkole – ubaw po pachy :D

    • http://www.blogger.com/profile/15798117638576004691 M.M.

      Co prawda to prawda :)

    • http://www.blogger.com/profile/06488810628662310548 Niezła Żona

      Dystans jest potrzebny i dlatego mnie blogowy świat kompletnie nie frustruje :) Niewiele odbiega od świata realnego…

    • http://www.blogger.com/profile/15416797750439157308 Mama Ka

      Ilona ma okazję na własne oczy przekonać się jak to jest w środku świata blogów parentingowych hahaha xD

  • http://www.makoweczki.pl/ Matka Makówa

    Sroka, ja 90% info mam z donosów. Ale są też plusy. Wczoraj mi doniesiono, że focia lenki na jakiejś arabskiej stronie o modłach :| ;(..
    Czujne oko fanów i koleżanek lub ‚koleżanek’ blogerek jest wszędzie…

    • http://www.blogger.com/profile/09737356137951142163 Kruszynka

      To też dlatego ja bym nie założyła bloga z dzieckiem w roli głownej, bo bym się bała, że ktoś właśnie je rozpowszechni ;) Ale wybór należy do każdej z nas.

    • http://www.blogger.com/profile/15538504973398098277 Gizanka

      Z tym kradzeniem zdjęć dzieci to przegięcie jest totalne. Jak takie rzeczy się załatwia?

    • http://www.blogger.com/profile/15798117638576004691 M.M.

      mam to samo-wizerunek mojego dziecka to świętość i zwyczajnie boję się zamieszczać foty w sieci

  • http://www.blogger.com/profile/16678062051319096809 Elovelo

    a blogujacy ojcowie gdzie? czemu piszac o tematyce parentigowej zaklada sie tylko istnienie matek-autorek? czuje sie zdyskryminowany, choc nie bloguje typowo parentigowo, to tematyka dzieci staje sie coraz bardziej akcentowana. blogi mam sa dla mnie nudne i malo co interesujacego w temacie dzieci tam jest, w kolko sa walkowane same banaly. znacie blogi ojcow?

    • http://www.blogger.com/profile/00702500311316512424 Sroka o

      Znacie tylko oni nie chcą dać się wciągnąć w nasze wojenki :P hahaha

  • http://www.blogger.com/profile/11174915876406896843 Mama Kangurzyca

    A ja w ogóle coraz szerzej oczy otwieram ze zdziwienia, że wśród blogerek prowadzących blogi parentingowe (btw dlaczego nie rodzicielskie?) są jakieś podziały, wojny podjazdowe, podziały, bla bla bla…
    Po co? Owszem, przyznaję, że głównie czytam blogi, które prezentują podejście do życia, wychowania dzieci itp podobne do mojego. Jest to dość naturalne chyba. Jeśli czyjś styl pisania czy życia mi nie odpowiada, to bloga nie czytam i tyle.

    Osobiście nie przepadam za przenoszeniem znajomości w necie do życia realnego. Inna sprawa, że mieszkam na prowincji i wszędzie mam daleko ;) Więc ja się realnie nie integruję ;)

    Co do zarabiania na blogach… uważam, że fajnie jest zarabiać na czymś, co sprawia nam frajdę, choć oczywiście nie warto łykać wszystkiego. Tyle, że ja sobie w sumie teoretyzuję, gdyż do mnie propozycje nie walą drzwiami i oknami ;) Zazdroszczę więc trochę tym, co mają nadmiar, bo też chętnie bym częściej coś potestowała, hahaha ;)

  • http://www.blogger.com/profile/02740109800800869309 Blaszany Kogucik

    Tak się rozpisaliśmy odpowiadając na pytania Ilony, że wyszedł z tego cały post. Zainteresowanych zapraszamy http://www.blaszanykogucik.pl/2013/05/blogujace-mamy-blogujacy-ojcowie-blogi.html

  • http://www.folkmyself.pl/ Księżniczka w kaloszach

    Hejtu jest bardzo dużo, wojen i wojenek jeszcze więcej. Na razie mnie omija ale u mnie klimat bardziej wiejskiego lajfstajlu niż parentingu.
    Spotkania mogłyby być fajne – choć ja podchodzę do tematu ostrożnie, bo zawsze jest ryzyko, że każda w domu napompuje ego i będzie ciężko i duszno. W internecie zwykle jesteśmy inni niż w realu, a potem na spotkaniu nikt nie chce by pod wpływem typu par oczu powietrze z niego zeszło;]

  • نانا الخطيب