Pierwszy raz na Woodstocku i SZOK

photo-49

„Co tu się dzieje?” – pomyślałam, gdy wylądowałam na Woodstocku. Czułam, że ktoś wepchnął mnie w dziwną rzeczywistość i zamknął drzwi. „Idź i radź sobie, wrócę za dwa dni”. 

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta nowa rzeczywistość totalnie mną potrząśnie i zauroczy.

Poznawanie

Idę z plecakiem na pole namiotowe, przemierzam niemal całe woodstockowe pole. Mija mnie dziewczyna z kartonem „uśmiechnij się”, podskakujący radośnie chłopak, grupa w „piuropuszach” z puszek po piwie tańczy na środku ulicy. Uśmiecham się do nich, ale jeszcze czuję się obco.

Mijam namioty rozbite na dziko, podziwiam flagi powiewające nad nimi. Ludzie śpią na krawężnikach, tuż obok inni grają na gitarach. Tysiące obcych sobie ludzi, którzy wyglądają jak by znali się całe życie i byli szczęśliwi.

I ja –  z plecakiem, przecinająca tę społeczność, próbująca nie wdepnąć w pustą puszkę po piwie.

10537019_10154469993130241_1838747591312513337_n

fot. Luiza Stosikturek

Mijam wioskę Kryszny. „Hare Hare”, ludzie tańczą, siedzą na ziemi, coś jedzą. I kolejny szok poznawczy. Jak tu czysto, tak spokojnie, radośnie, klimatycznie, kolorowo. Mijam namiot, w którym odbywa się pogadanka duchowa. Ludzie zasłuchani, zadają pytania. Tuż obok namiot, w którym gra zespół. Ludzie tańczą trzymając się za ręce.

Szybciej, szybciej idę na to pole namiotowe, by zostawić plecak i wrócić ogarnąć nową sytuację. Intryguje mnie niezmiernie i pociąga.

Z kurzu powstałeś

Jeśli ktoś postrzega Woodstock tylko przez pryzmat kurzu, piachu, śmieci, błota, alkoholu i narkotyków to niech się otrząśnie. Woodstock to ludzie, relacje, pozytywne wibracje, muzyka, tańce, inspirujące warsztaty, radość, wolność.

Fakt, kto nie odważy się wejść do toi toi, wzdryga się na myśl o spaniu w namiocie, zakurzonych stopach i siedzeniu na piachu, powinien rozważyć przyjazd. Luksusów tu nie ma, pachnącej pościeli też nie, z ciepłą wodą różnie bywa, ciszy też nie doświadczysz i nie wyśpisz się, ale nie po to ludzie przyjeżdżają na Woodstock.

photo-51

No pewnie, że był alkohol (zapewnił go Lech), ale w sklepie tuż pod domem też jest. Każdy pije na własną odpowiedzialność.

Ludzie

Wspomniałam już o plakietkach „uśmiechnij się”. Były też „przytul mnie”, „kocham Cię”, „szukam żony”.

– „Sorry, napiszesz mi smsa?” – „Nie ma sprawy!”

– „Ej, kto mi zawiąże glany?” – „Chodź stary, pomożemy”

– „Masz tu kilka groszy do piwa, na Woodstocku wszystkim się dzielimy”

– „Poczęstujesz łykiem wody? Dam Ci za to łyk wina!”

Ani razu nie widziałam bójki, ani agresywnych ludzi. Nawet jak się kogoś nadepnęło na nogę, czy oblało piwem to nie krzyczał. Wiem, to brzmi dziwnie. Sama byłam w szoku.

Nie wiem, czy coś nad tym polem rozpylali, ale życzliwość powalała.

Woodstock to nie tylko muzyka i pole

To szereg warsztatów, prelekcji, debat, był też spektakl teatralny. Gdybym wiedziała, że będzie taki wybór przyjechałabym wcześniej. Z jednej strony warsztaty organizowane przez „Now Go Online” pod hasłem „Miłość Przyjaźń Internet”, z drugiej warsztaty gitarowe, duchowe, dredowe, prawne, filmowe, ceramiczne, jedzeniowe, doradztwa zawodowego. Uczta dla umysłu i ducha.

Nie pojechałabym na Woodstock, gdyby nie zaproponowano mi współprowadzenia warsztatów na ASP. Gdybym nie pojechała strasznie bym żałowała. Mówiłam o relacjach, znajomościach, sile znajomych w realizowaniu naszych projektów i marzeń. I to dzięki znajomym tu się znalazłam, spotkałam dawnych znajomych i poznałam nowych.

photo-50

Jacy organizatorzy taki Festiwal

Jestem pełna podziwu dla całej logistyki i ekipy organizującej Woodstock. Ogarnąć kilkaset tysięcy wolnych ludzi, artystów, partnerów, nagłośnienie, catering, bezpieczeństwo to nie lada sztuka. Co więcej – organizatorzy mimo natłoku obowiązków mieli czas zatrzymać się porozmawiać, zapytać co słychać, doradzić.

Spędziłam trochę czasu w namiocie prasowym. Uśmiechnięci, nakręceni pozytywną energią, zorganizowani, uczynni, rozmowni ludzie – mimo, że większość z nich nie spała od dwóch dni. Nie słyszałam słowa narzekania z ich strony. Coś pięknego.

Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze z Wami spotkać i dziękuję za możliwość spędzenia czasu za kulisami, oglądania koncertów z drugiej strony sceny.

Plakietkę zostawiam na pamiątkę.

10534645_10204399680054696_4464766423680618534_n

Na wysokościach

Dzięki tym ludziom i Allegro mogłam obejrzeć Woodstock z „lotu ptaka”. Co ciekawe: to wielkie koło napędzali ludzie siłą swoich mięśni, jadąc na stacjonarnych rowerach. Ciekawa kooperacja.

Muzyczna euforia

Był pewien koncert podczas którego mówiłam do siebie „jak ja kocham życie”, śmiałam się tańcząc, ludzie odwzajemniali uśmiechy. Zaczął padać deszcz, my tańczyliśmy dalej. Niczym szamani, bo po kilku minutach przestało padać.

Kolorowe światła sceny oświetlały ludzi, szczęście, radość. Do tego pozytywne słowa piosenek.

To było kumulacją wrażeń, których doznałam na Woodstocku.

photo-52

Wciąż mam przed oczami ten idylliczny obraz, zwłaszcza gdy słucham poniższej piosenki.

Był to koncert Pauli i Karola, o których istnieniu nie miałam pojęcia, a pod scenę poszłam nieco „z przymusu”.

Nie warto zawsze słuchać intuicji, czasem warto posłuchać znajomych.

Woodstock SPA

Jeśli miałabym spędzić dwa dni w ekskluzywnym kurorcie SPA wśród ludzi pełnych zawiści, zazdrości, pesymizmu i agresji lub dwa dni w piachu, pocie i kurzu, ale wśród osób pełnych pozytywnej, szczerej energii, radosnych, szczęśliwych, uczynnych – wybrałabym to drugie.

Dziękuję Woodstock! Tęsknię.

Po powrocie z Woodstocku zaczęłam uśmiechać się do innych idąc ulicą. Jakie to piękne. Oby trwało.

PS. Ta notka nie powstała pod wpływem euforii alkoholowej i narkotykowej. Tam naprawdę tak było!

This post is available in: English
  • http://www.blog.mateuszmackowiak.pl Mateusz Maćkowiak

    Kurczę, aż sam nabrałem chęci przemierzać te połacie kurzu, radości, uśmiechów i życzliwości. Chyba coraz bardziej chcę tam trafić.

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Polecam!

    • Agnieszka Kozak

      Odczuwam dokładnie to samo :-)

    • Lula

      Chyba wybiorę się na następny Wood :) po tej recenzji już nie mam wątpliwości ! :D
      <3

  • http://www.oczekujac.pl/ Kuba

    Sama prawda! Miłość, przyjaźń, muzyka!

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Otóż to. W namiocie ASP widniało hasło „miłość, przyjaźń, internet” – też ładne:)

  • http://www.oczekujac.pl/ Oczekująca

    Mam dokładnie takie samo zdanie: Woodstock to najlepsza impreza w Polsce! A uważam tak już od 13 lat! :P

  • http://www.kreciola.tv/ KreciolaTV

    O jak dobrze to czytać :)

  • Pan K.

    Cieszę się, że piszesz tak, jak piszesz, o ludziach woodstockowych – nie mówię o tych z namiotu prasowego (chociaż to także b. sympatyczna ekipa), ale przede wszystkim o zwykłych „szaraczkach”. Zawsze czuję się jakiś podbudowany faktem, gdy ktoś przekonuje się do tego festiwalu ^^

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Mega się przekonałam. Szkoda, że gdzieś się nie udało spotkać. Do nadrobienia:)

      • Marta Mi Kasperek

        wiekszosc ludzi z BP poznalam na PW na polu podczas pierwszwgo zlotu WOSP, wiec dalej wlasnie tak sie czujemy – jak Woodstockowicze, tylko bardziej spiacy :)
        A jesli nie bylas nigdy na finale WOSP a masz ochote polaczyc zabawe, wyciekczke po Londynie i dobre koncerty w otoczeniu wspanialych, nie tylko woodstockowych, ale w 100% oddanych checi pomocy i pracy dla WOSP i nie tylko to zapraszam serdecznie do LONDYNU gdzie to my Final WOSP co rok organizujemy :)
        Jesli interesuje Cie poznawanie nowych ludzi zapraszam tez do Londynu, gzie organizujemy juz 21 wrzesnia nasz pierwszy Final jako Hurricane of Hearts :)
        Pozdrwiam

  • bazyllia

    do powtórzenia :)

  • http://www.prezentujeprezenty.pl/ Asia Prezentuje Prezenty

    Najlepszy jest ps ;)

  • Marika Turska

    moim numerem jeden też Paula i Karol :)

  • Pingback: My na Woodstocku – Wasze wrażenia()

  • lotek

    Nie wyśpisz się? Ja osobiście wyspałem się przez 8 dni (no może po za „snem” w pociągu). Wygodna karimata + śpiwór i wysprzątane podłoże (szyszki/patyki/kamienie) = wygoda prawie jak w domu. Nie przeszkadzało mi nawet to że ciągle leciała muzyka czy to ze sceny czy ktoś puszczał w aucie :-)

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Ja spałam może 2-3 godziny w ciągu nocy, ale wstawałam wypoczęta. Paradoks taki:) Zbyt skupiałam się na muzyce i odgłosach zza namiotu, może dlatego:)))

      • Agata

        jeżeli chciałam się wyspać (żeby mieć siły na nocne harce), a nie tylko „podespać”, to świetnie sprawdziły się zatyczki do uszu. :)

    • Krasus

      Nie wyśpisz się, bo tam szkoda czasu na spanie! ;) Do 3-4 imprezujesz, a rano zaczyna się życie. Jest tyle znajomych mordek do zobaczenia, tyle do obgadania, do obspacerowania, szkoda czasu na sen! ;)

  • kuba

    pięknie sie to czyta…Ja powtarzałem zawsze każdemu raz pojedziesz będziesz chcieć tam wrócić:)

  • Marek Chrzaszcz

    Ciebie tez było miło poznać . Namiot NGO pozdrawia :)

  • Krasus

    Jeżdżę na Woodstock już kilkanaście lat i nawet nie wiesz, ile radości sprawiają mi takie posty. Ludzi nowych, którzy przyjeżdżają i… wpadają jak śliwka w kompot. Wpadają jak ja wpadłem, jeszcze w Żarach. Tak, to najcudowniejsze miejsce na ziemi, tak, to najpiękniejszy festiwal świata, który uzależnia jak cholera! Po powrocie mam zawsze doła przez kilka dni, bo rzeczywistość nijak nie dorasta tym pięknym chwilom do pięt. Ale potem zaczynam myśleć o kolejnym wyjeździe i nie mogę się doczekać… :)

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Jeszcze dwa tygodnie temu nie podejrzewałam, że będę na Woodstocku. Coś mnie w nim od lat pociągało, ale nie odważyłam się wybrać. Aż tu nagle pojechałam i zauroczyłam się totalnie. Niesamowite wydarzenie. I dziękuję Ci za ten komentarz:)

      • Krasus

        Bo to magia tego miejsca tak działa:) Do zobaczenia za rok! Ja już odliczam tygodnie… :)

  • magda

    Jeżdżę na Woodstock od 2 lat i podzielam twój zachwyt nim.:) I powiem ci ,że jestem malutka a lubię pogo i nawet tam ludzie są życzliwi i potrafia cie podnieść kiedy upadniesz otrzepać i jeszcze dać buziaka w czoło żeby nie bolało :p.

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Piękne :)

  • Katarzyna Średnicka

    Ja również w tym roku byłam pierwszy raz na Woodstocku. I popieram Pani słowa każą łapką i nożką :) Przy takiej ilości alkoholu jaki tam płynie to na wielu innych wydarzeniach ludzie już dawno by się pobili. Tutaj okazuje się, że przypadkowe wylanie na kogoś piwa lub nadepnięcie na nogę może być zaczątkiem luźnej rozmowy, która to jak kwiat oblany słońcem może rozwinąć się w piękna znajomość. Jeśli ktokolwiek traci wiarę w ludzką życzliwość to powinien zafundować sobie terapię zwaną Przystankiem Woodstock! Na pewno nie będzie składał reklamacji :) Jak dla mnie to co się dzieje podczas tych 3 dni to coś niesamowitego. Dla mnie to wydarzenie, które już na stałe wpisuje się w moją mapę „muszę być”. Woodstock to nie jest festiwal – to stan umysłu :))))

  • Marta Mi Kasperek

    Dobrze sie to czyta :)
    Na Woodstock jezdze od lat, ten byl 15 – od jakichs 10 zawsze oprocz zabawy angazuje sie w jakas wesola awanture, a to Przystanek Ludzi Cienia, a to Wioska Forum WOSP, a to krecenie teledysku My Riot… I w zeszlym roku nagle koniec – szpital, chemia, naswietlania, wozek… udalo sie, ale jeszcze miesiac temu znowu wyladowalam w szpitalu nieprzytomna i po wyjsciu ciezko bylo mi przejsc 100 metrow do parkingu… Po tym… pojechalam na Woodstock, znowu! Na dodatek oczywiscie nie moglam lezec i sluchac muzyki, musialam sie zaangazowac, juz kolejny raz w ogole, pierwszy na Woodstocku z Hurricane of Hearts: szkolenia, wyklady, piekne ASP a na dodatek jako prasa robienie zdjec i wywiadow… JAKIM CUDEM? Nie wiem… nie wiem jak moglam codziennie kilka razy wejsc na gorke ASP, gdzie znalazlam sile, zeby kilkanascie godzin spedzic kolo Centrum Prasowego, klnac na wysokie wejscie do klimatyzowanego pomieszczenia ( dziekuje wszystkim ktorzy mnie tam, wciagali, wpychali, znosili i lapali! ), radosnie i czasem ze lza w oku witajac sie ze starymi znajomymi – ludzmi pracujacymi z WOSP, muzykami, wolontariuszami…
    JEST MOC, jest wielka energia ktora plynie z tego miejsca, bez niej to bylby zwykly festiwal jakich wiele, jest MILOSC, PRZYJAZN i MUZYKA
    a ja KOCHAM Woodstock i tyle :)

    • Karolina Kurek

      czego Ci życzyć? kolejnych woodstocków w pełnym zdrowiu? tak? :)
      życzę z całego serca. do zobaczenia za rok! :)

      • Marta Mi Kasperek

        Dziekuje, mam nadzieje ze te zyczenia sie spelnia :)

  • Asia Hlożek

    Ostatni raz na Woodstocku byłam 7 lat temu i każdego lata żałuję, że nie mogę tam być.Każda relacja stamtąd powoduje na ciele ciarki, uczucie takie samo gdy wysiadałam za każdym razem z przeładowanego pociągu i szłam na pole namiotowe. Zwykle szukało się znajomych, albo ludzi ze swoich okolic. Tego nie da się opisać, tam trzeba być! Poczuć ten klimat, wolność, szczęście! Brud, kurz, zimna woda, toi-toi’ki, błoto… tony prania i tony wspomnień. Tego się nie zapomina. Piękne kilka dni, podczas których rezygnujemy w wygód, ale pozytywnie doładowujemy bateryjki na kolejne lata :)

  • Baronowa Misa Durst

    Jezdze na wodstock juz naprawde bardzo dlugo i zawsze wkurzalo mnie to jak ludzie postrzegali to miejsce. ze narkomani, alkoholicy, agresywne brudasy.. a przeciez wale tak nie jest.
    lezka zakrecila mi sie w oku czytajac twoj post, poniewaz jest piekny.
    napisalas „Po powrocie z Woodstocku zaczęłam uśmiechać się do innych idąc ulicą”szczerze po moim 4 dniowym pobycie na Woodstocku naładowałam się tal bardzo pozytywna energia ze sama caly czas ciesze sie do ludzi. usmiecham. mi znajomi widza ze cos sie stalo… tak.. bylam w Kostrzyniu, na polu Woodstockowym.. Tak malo potrzeba do pelni szczesia i do tego by aura Woodstocku panowala miedzy ludzmi przez kilka nastepnych miesiecy :)
    a teraz tylko mysle o tym aby jak najszybciej tam wrocic.

  • Kuba Przybylski

    W tym roku kończąc Woodstock skończyłem również 25 rok mojego życia. To zadziwiające jak 4 dni mogą zmienić Twoje postrzeganie świata i to jak się czujesz:) Wróciłem do domu z masą energii. Odświeżony i dziwnie młodszy! Uświadomiłem sobie jak dużo miałem/mam planów i marzeń oraz jak mało brakuje do ich spełnienia:) W przyszłym tygodniu skaczę na bungee (sam bądź z nowo poznaną koleżanką -własnie z Woodstocku!:D ). Zazwyczaj jestem ponurakiem, a teraz idąc ulicą świecę uśmiechem. Już nawet Pani z ulotkami pod pracą wciskająca mi kolejną możliwość kształcenia nie jest w stanie mnie zdenerwować i dostaje ode mnie w zamian duży szczery uśmiech :D Świat JEST piękny, a Woodstock pozwolił mi to dostrzec !:) Do zobaczenia za rok!:)

  • http://www.pasjasmaku.com Edyta Kondrat

    Gdy przyjeżdża się na Woodstock to czas leci zupełnie inaczej. Można spać przez 3-4h i być wypoczętym, doba rozciąga się na więcej niż 24h, a czas ma się na wszystko. Na Woodstocku byłam 4 razy kilka lat temu, gdy nie było tam sklepów, allegro, tylu warsztatów i udogodnień. Ale tamten czas wspominam najlepiej – nic nie odciągało nas od muzyki, znajomych i radości. Czułam się wtedy jak w zupełnie innej krainie :) Przyzynaję, że obecnie Woodstock wydaje mi się zupełnie inny niż kiedyś i dlatego tak dawno tam byłam. Ale jak przeczytałam Twój tekst… To żałuję, że jednak nie wsiadłam do pociągu, że nie przejechałam przez całą Polskę, by znów się zakurzyć i zwyczajnie uśmiechać :)

    • Bartholomew Smiechowski

      „doba rozciąga się na więcej niż 24h”… To prawda. Doświadczyłem tego wiele razy. Pole Woodstockowe jest gigantyczne i co rok się rozrasta, mimo to zawsze znajduję czas żeby obejść je w całości.

  • dawidholewa

    Potwierdzam ;) to był także mój pierwszy woodstock a przed nim byłem raczej sceptycznie do niego nastawiony i z góry zakładałem że mi się nie spodoba a jadę tylko po to żeby utwierdzić moje negatywne przekonania co do niego.

    Spędziłem tam 5 dni włącznie (byłem chwilę przed woodstockiem) i ….. całe moje przekonania zmieniły się o 360 stopni, wspaniała atmosfera, wspaniali ludzie ;)

    • Sylwia Anna F

      raczej o 180 stopni:)

  • Ania

    napisałaś coś co czuje każdy z nas kto był widział poczuł WOODSTOCK czyli prawdę. Dzięki że jest nas więcej a życzliwość ludzi na imprezie i radość naprawdę powala !!!

  • Łukasz Buśko

    Pojawił się wyraz szok w tytule, w sumie uzasadniony. Jednakże trochę smuci. Media niestety robią „złą robotę” darmowe festiwale im się nie podobają, Owsiak im przeszkadza, przez co sporo w Polsce woodstockowej anty reklamy. Dobrze że z roku na rok świadomość młodych jak i starszych jest większa (chwalmy internety !). Niestety mój stan zdrowia znacznie utrudnia mi przebywanie w Woodstockowej zawierusze ale 2011 i 2012 jechałem z pieśnią na ustach ! Bawiłem się wyśmienicie. I zapewne w przyszłym roku znowu postanowię się przemęczyć z zadyszkami co by porobić sobie fajne fotki z obcymi czy oglądać koncerty z górki koło asp : D Gorąco Polecam, a autorce dziękuje za promowanie tak wspaniałego festiwalu :) Woodstocku nie da się opowiedzieć to trzeba przeżyć !

  • Sith’ari Sadow Łuckiewicz

    Gdy pierwszy raz pojechałem na Woodstock, prawie się rozpłakałem ze szczęścia. Na Woodstock się nie jeździ, na Woodstock się wraca.

  • Aneta

    Je też w tym roku pierwszy raz wybrałam się na Woodstock… zaraz na wejściu na pole usłyszałam, że ” Woodstock nie mnie festival, to stan umysłu ” i owszem tak się stało. Strasznie długo znajomi namawiali mnie, żebym z nimi pojechała. Ja nie chciałam bo brudno, bo duzo ludzi, bo po co. Dziś nie żałuję – i dziękuję wszystkim którzy tam byli i którzy mnie namawiali żebym spróbowała. I do wszystkich tych, którzy nie byli a oczerniaja – jedz i zobacz jak jest naprawdę. Media ukazują niestety ( w wiekszości ) tylko złe strony Woodstocku .. bo ktoś sie naćpał, ktos pijany, ktoś sie bzyka.. Ale ludzie robią to w wielu miejscach.. i wtedy nikt o tym nie mówi. Tam było ponad 500 tys. ludzi.. dziwne zeby coś nie szokowało.. Dla mnie Woodstock to masa pozytywnej energii !! Polecam !!

  • Ardian

    Już wiem z kim stałem w kolejce do bankomatu :D

  • Karolina Leonowicz-Waliszewska

    Ja też byłam pierwszy raz na Woodstoku i ogromnie popieram co tu jest napisane bo ja miałam mega pozytywne emocje z pobytu tam ,a z opowieści różnych ludzi na temat tego kurzu i pijaństwa to się na słuchałam strasznie.A miałam na początku mieszane uczucia bo zajechałyśmy w środku nocy i to co tam się działo szok tyle ludzi że się na początku przeraziłam, ale wystarczyło tylko namiot rozbić i ci ludzie tam mają taką pozytywną energie że nie było tej spiny że ktoś do ciebie burknie albo zacznie się czepiać.I nie będę się powtarzać bo to co tu ludzie piszą w komentarzach to ja się podpisuję i za rok też jadę ale z córcią :) pozdrawiam!

  • Alicja Łukowska

    Aż mi się mordka uśmiechnęła jak to czytałam. Tak, proszę państwa, na Woodstocku naprawdę tak wygląda! Jechałam w tym tam po raz pierwszy, a moim głównym powodem była niechęć puszczenia tam chłopaka samego – w końcu tyle się słyszało o kąpielach błotnych w skąpych strojach, morzu alkoholu, narkotykach i seksu z kim popadnie. Bałam się, co zastanę w Kostrzynie. A tu proszę, najbardziej pozytywne zaskoczenie w życiu. Widząc na co dzień, do czego zdolni są ludzie z czystej zawiści, nie mogłam wręcz uwierzyć w życzliwość jaka emanowała od każdego Woodstockowicza. Wszyscy byli weseli, mili, pomocni. Ten pozytywny nastrój był niesamowicie zaraźliwy i już po kilkunastu minutach spędzonych w drodze do miejsca, gdzie mieliśmy rozbić namiot udzielił mi się. Przestałam się martwić, a kolejne godziny i dni spędzone tam sprawiały, że czułam się coraz lepiej. Atmosfera na koncertach była cudowna. Przy tym wszystkim nawet zaczęłam pić piwo, które nigdy mi nie smakowało, ale tam nie wydawało mi się już takie gorzkie. Jak bardzo pozytywnie Woodstock wpływa na ludzi odczułam an własnej skórze, gdy spotkałam tam kolegę z liceum, z którym przez 3 lata szkoły miałam nikły kontakt i pewnie gdybym zauważyła go w rodzinnym mieście na ulicy udawałabym, że go nie widzę, żeby nie musieć prowadzić wymuszonej konwersacji. A tam? A tam, podskoczyłam do niego z szerokim uśmiechem i już po chwili tuliliśmy się i wypytywaliśmy co tam słychać, jakbyśmy byli dobrymi przyjaciółmi. Na Woodstocku może być brudno, ale jest się tam w takim nastroju, że to bawi, a nie przeszkadza. Może być sporo alkoholu, ale mimo to, wciąż jest spokojnie i nie ma żadnych pijackich bójek. Polecam wszytkim wizytę tam, a ja na pewno pojawię się tam w przyszłym roku. ;)

  • Piotrek Szewski

    Też to był mój pierwszy woodstock sama prawda pomijając przypadki bezczelnych kradzieży
    całego dobytku ,które przytrafiły się kilku poznanym przeze mnie osobom to jest
    niesamowite wydarzenie tego nie da się opisać w 100 % słowami i za rok na pewno
    wrócę.

    Pozdrawiam wszystkich tam obecnych !

    • Animal

      w każdej grupie ludzi znajdzie się jakiś skurwiel, przez 3 dni woodstocku gdzie przebywa grubo ponad 700tys ludzi interwencji policji jest kilka-kilkanaście, w półmilionowym mieście więcej interwencji jest podczas jednej godziny(!)

  • Joanna Kazmierczak

    Gdyby jeszcze tylko ktoś sprawdzał, czy ktoś nie wnosi na teren narkotyków lub dopalaczy i innego syfu to naprawdę byłoby to niebo na ziemi. Tylko tego mi brakuje, by się w pełni z tym zgodzić. Bo pani słowa to tylko ta dobra strona. Nie mówię o alko, ale na dragi jestem bardzo wyczulona.

    • Sbeastian Kierzenka

      Droga Pani Joanno, narkotyki towarzyszą praktycznie każdej masowej imprezie masowej jaka jest organizowana i czy to tu w Polsce czy gdziekolwiek indziej. Jest to bolączka wszystkich organizatorów takich imprez. Na woodstock tylko głośno się mówi o tym by nie brać, nie zażywać, ale przecież przy tylu tysięcznym tłumie nie jesteśmy wstanie każdego chwycić za rękę kto ma przy sobie jakieś świństwo. Nawet jak by była możliwość, to obawiam się że i policji z wyszkolonymi psami na punkcie narkotyków nie dała by rady upilnować takiego tłumu. Cóż tak naprawdę to od nas zależy czy po coś sięgamy, to od nas RODZICÓW będzie zależało czy nasze dzieci po coś zaczną sięgać.

  • Animal

    gdy wracaliśmy pociągiem we wrocławiu dosiadła się do nas dziewczyna z chłopakiem, z obrzydzeniem patrzyła na brudnych po podrózy woodstockowiczów. zdziwiona tym że każdy jest pełen życzliwości do drugiego musiała chyba myśleć że jesteśmy jedną ekipą znajomych, problem w tym że nie ma chyba ekip tak wielkich że zajęłyby cały pociąg. Po godzinie czasu złapała „woodstockowego wirusa” śmiała się i gadała z przecież totalnie obcymi dla siebie ludźmi, wysiadając machała nam niemogąc sie przestać uśmiechać. Już dawno przestało mnie denerwować obrażanie tego pięknego festiwalu, nazywanie go brudstockiem mnie nie rusza, czasem mówie że to nawet brzmi dobrze bo na przystanku jest brudno. Interesują mnie tylko ci którzy się do woodstocku przekonali cała reszta hejterów niech się marynuje w swej nienawiści, nie dbam o to

  • Michał

    Kapitalne słowa, zamykasz usta wszystkim krytykom. Dziękuję Ci za to! : )

  • Sylwia Anna F

    Ja też byłam pierwszy raz i na pewno nie ostatni. Do tej pory powstrzymywałam się właśnie ze względu na fobię przed spaniem w namiocie z mrówkami i pająkami, awersję do toi toi,ale te mankamenty zrekompensowały mi z nawiązką atmosfera życzliwości, uśmiechnięci ludzie, muzyczna uczta. Takiej ilości pozytywnie zakręconych ludzi nigdzie nie spotkacie. Co mi tam udar słoneczny, którego nabawiłam się i schodząca skóra, ja do tej pory uśmiecham się mimo woli.

  • Maciej Stefan Odoj

    Jeśli uśmiechasz się do ludzi na ulicy, to w pierwszej chwili wywołujesz szok u pacjenta. Próbuje Cię gdzieś dopasować. Jak się uśmiechasz, to pewnie się znamy… Albo nie, może mam liścia na głowie. Ostatni etap to jest agresja, śmiejesz się ze mnie tak! Taki polski standard. Być może na Woodstocku jest inaczej, ale po powrocie do miasta należy się przestawić, dostosować do otoczenia… ;-)

  • http://www.grenouillenoire.blogspot.com Hania Sywula

    Ale się chce tam pojechać po takich tekstach! W tym roku niestety się nie udało, ale po tym, co tu blogosfera o Woodzie huczy – za rok NIE MA OPCJI, TRZEBA BYĆ.
    Dzięki :)

  • Michał Kwaśniewski

    Ooo … fotka ekipy centrum prasowego … to ja zostałem złapany do jej zrobienia :)
    No i nawet wyszła :)
    Miło się czytało … do „zobaczenia” za rok :)

  • http://widelka.art.pl/ Widelka

    Woodstock Polska to Najpiękniejszy, Najwspanialszy Festival Świata, żałuje że do tej pory nie byłem na nim mam nadzieję że na Woodstock 2015 będę chociaż boję się wielkich tłumów i nie wiem czy dam rady tam pojechać.

  • Pingback: Gregory Smith()