Latając trudno wpaść w monotonię

loto

Uwielbiam latać. W ciągu kilku godzin znaleźć się na innym kontynencie i poczuć zapach innego powietrza. Ostatnio poznałam osobiście tych, którzy w chmurach pracują kilkadziesiąt godzin miesięcznie – pilotów, stewardessy.

Zaczynam ich uważnie obserwować, by sprawdzić, czy wtedy latanie wciąż tak ekscytuje… Okazuje się, że tak.

Jako dowód rozmowa z jedną ze stewardess na końcu artykułu.

Pamiętacie swój pierwszy lot?

Leciałam do Dublina z Krakowa. Sama. Pełnia ekscytacji.

„Nie boisz się?“ – mnóstwo pytań.

„Przecież tyle ludzi lata, czemu ja nie miałabym polecieć.“ – tłumaczyłam.

Na kartce rozpisałam poszczególne etapy przemierzania lotniska i maszerowałam, obserwując innych.

W samolocie na wszelki wypadek wcisnęłam się w fotel i jeszcze przed startem zaczęłam powtarzać w myślach zdrowaśki na zmianę z nuceniem kolęd. Śpiewanie kolęd w lipcu dobrze osadza w abstrakcji i pozwala tę abstrakcję przetrwać.

Abstrakcją bowiem jest ciężka maszyna ponad chmurami i ja w niej.

Ekscytacja wzięła jednak górę nad strachem i tak mi zostało do dziś.

IMG_20150303_085001

Latam, bo to uwalnia mój umysł z tyranii nieistotnych rzeczy.

Tak pisał Antoine de Saint-Exupery i rację miał.

Podczas lotu wzbijam się ponad przyziemne sprawy i zawsze tworzę przestrzeń tylko dla siebie, na swoje myśli. Nikt nie dzwoni, Facebook nie wzywa, mail nie krzyczy.

Pewnie, że mogę otworzyć komputer, pracować, pisać.

Praca w drodze przychodzi mi nadzwyczaj efektywnie.

Chwila relaksu dla umysłu ponad ziemią działa jednak oczyszczająco, takie bujanie w obłokach, nad obłokami, patrzenie na ziemię z dystansu, ale jednocześnie też z szacunkiem, bo wiesz, że wylądujesz i za chwilę będziesz nadal po tej ziemi chodzić.

Potem myślę o Leonardo da Vinci,

który konstruował maszyny latające i że jego projekty doprowadziły do tego, że teraz siedzę w tym samolocie.

Dreszczy mam więcej, bo on urodziny obchodził tydzień po mnie. Też zodiakalny Baran.

I pewnie, że do niego nie mogę się porównywać, ale to co nas łączy to przeświadczenie, że wszystko jest możliwe.

No bo zobaczcie: nie mamy skrzydeł, a latamy.

Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam, że LOT powie: “Ilona, współpracujmy”.

Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam, że zasiądę w kabinie pilota.

IMG_20150401_111952

IMG_7052

Nie sądziłam, że będę rozmawiać ze stewardessami po locie i zostaniemy znajomymi na Facebooku, będziemy do siebie dzwonić i umawiać się na spotkanie podczas kolejnego lotu.

W tym momencie latanie nabiera jeszcze innego wymiaru, bo mam kontakt z osobami, które w powietrzu spędzają miesięcznie dziesiątki godzin. Dla których taki lot przestaje być już taka wielką celebracją, nie ma też strachu, bo nie latają raz na miesiąc, czy raz na pół roku, ale kilkanaście, kilkadziesiąt razy w ciągu miesiąca.

Przepytałam Joasię Ptasińską, stewardessę LOT, o jej odczucia i doświadczenia związane z lataniem.

IMG_7062

  • Ile czasu w ciągu miesiąca spędzasz w powietrzu?

Mój czas w powietrzu w ciągu miesiąca jest uzależniony od ilości wykonywanych lotów. W sezonie letnim jest ich więcej jednak zazwyczaj oscyluje w granicach 70 godzin w miesiącu.

  • Wow, 70 godzin w powietrzu. A pamiętasz swój pierwszy lot? Czy już wtedy wiedziałaś, że chcesz zostać stewardessą?

Pamiętam to dobrze. Podróżując czasami prywatnie samolotami zawsze podziwiałam pracę stewardess. Praca w Polskich Liniach Lotniczych LOT, w firmie z tak pięknymi tradycjami była marzeniem wielu dziewczyn, również moim.

Moje marzenie się spełniło i po zdanych egzaminach, szkoleniu odbyłam swój pierwszy lot jako stewardessa. Był to lot do Mediolanu.

Podczas lotu opiekował się mną i sprawdzał moje przygotowanie do pracy na pokładzie doświadczony instruktor. Już wtedy wiedziałam, że swoją przyszłość zwiążę z lataniem.

  • A nie nudzi Ci się czasami to latanie?

W lataniu trudno wpaść w monotonię. Każdy lot jest inny i ciekawy. Latamy do różnorodnych miejsc, poznajemy nowych ludzi. Pracujemy za każdym razem w innych składach załogi. Wszystko to pozwala zdobywać nowe doświadczenie.

  • Jak nie zmęczyć się byciem w ciągłej drodze?

Aby uniknąć zmęczenia bycia w ciągłej w podroży należy pamiętać o wypoczynku, odpowiedniej ilości snu, dbaniu o swój stan zdrowia między lotami.

W czasie lotu należy pić duże ilości wody aby uniknąć odwodnienia i dolegliwości związanych z” jet lag” w lotach długodystansowych. Przede wszystkim do każdej podróży należy się bardzo optymistycznie nastawić.

  • Startowanie, lądowanie czy faza samego lotu? Którą z tych części lotu lubisz najbardziej?

Każda faza lotu jest interesująca, ciekawa ale każda wymaga skupienia i koncentracji, gdyż bezpieczeństwo naszych pasażerów jest naszym priorytetem.

Lubię etap samego lotu gdyż wtedy można nawiązać kontakt z pasażerami. Podejście do lądowania to etap lotu który lubią pasażerowie mogą wtedy podziwiać budzące lub usypiające miasta.

Lubię moment kiedy po wylądowaniu widzę uśmiechniętych pasażerów, zadowolonych z lotu i z tego że dotarli bezpiecznie do celu podróży, a ja mogę powiedzieć z satysfakcja: “Szanowni Państwo witamy na lotnisku w …”

 

Ach, dobrze, że wkrótce znowu lecę.

A Wy lubicie latać? Pamiętacie swoje pierwsze loty?

This post is available in: English
  • http://blogodynka.pl/ Karolina

    Kocham latać i staram się nawet na tak krótkich trasach jak Wrocław-Warszawa. Nie miałam okazji polecieć jeszcze poza nasz kontynent, ale regularnie latam chociażby do Szwecji, gdzie mój narzeczony zostawił swoją rodzinę (ot, nawet w ten poniedziałek). Uwielbiam chyba wszystko, co się z lotem wiąże, od kontroli bezpieczeństwa na lotnisku, do wyjścia z samolotu na lotnisku docelowym :)

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Przybijam piątkę Karolina:)
      Życzę Ci lotu na inny kontynent, długodystansowy lot to jest ciekawe przeżycie, zwłaszcza ze zmianą czasu.
      A w Szwecji jeszcze nie byłam… mam więc kierunek do nadrobienia:)

  • http://www.prezentujeprezenty.pl/ Asia Prezentuje Prezenty

    Kocham latać! Po prostu kocham! Nie pamiętam swojego pierwszego lotu bo byłam wtedy naprawdę mała (jakieś 4 latka chyba), ale mam mnóstwo rewelacyjnych historii związanych z lataniem, a głównie z lotniczymi przygodami z happy endem, więc może powinnam o nich kiedyś napisać ;)

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      O koniecznie! Chętnie bym ich posłuchała, czy o nich poczytała:) Może Cię przy okazji przepytam!

  • http://www.piotrkosek.pl/ Piotr Kosek

    Pierwszy do Anglii – Luton. Całe dwie godziny przy oknie, mimo że jedyne co mogłem podziwiać tego dnia to chmury. Ale generalnie ile to się nie wylatało na symulatorze Microsoftu ^^

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Ej, a ja nie korzystałam z symulatora. Ominęło mnie dużo dobrego?:)

      • http://www.piotrkosek.pl/ Piotr Kosek

        Taki na komputer, nie jakaś maszyna osobna :) Ale gra bardzo fajna jak ktoś się interesuje lotnictwem.

  • http://www.zafascynowanazyciem.pl/ Zafascynowana życiem

    Mój pierwszy lot też był do Mediolanu – stresowałam się chyba od 4-5 rano, a lot miał być koło 9. Sporo strachu, ale później poszło już gładko – od tamtej pory latam z przyjemnością i nie mogę się doczekać kolejnej podróży – marzy mi się taka kilkugodzinna, żeby zobaczyć jak to jest :) Pozdrawiam!

  • Anna S-B

    Pamiętam, bo bałam się koszmarnie ;) tym bardziej, że akurat nie był to wcale przyjemny lot, a uszy bolały mnie przez kilka następnych miesięcy. Do tego leciałam na drugi koniec świata, gdzie miałam spędzić kilka lat, więc ogólnie mnóstwo stresu. Ale teraz uwielbiam latać! Siedzenie w jednym miejscu mi nie służy :) pozdrawiam!

  • http://www.womanatwindow.com/ Dagmara Piekutowska

    Latam często pomiędzy Barceloną, a Gdańskiem. Jest to już dla mnie rutynowa czynność. Nie wiele różniąca się od podróży autobusem. Zawsze się śmieję, że po prostu chcę lecę odwiedzić rodziców na weekend ;) Lubię obserwować moich współpasażerów. Jednak przede wszystkim jest to chwila dla mnie. Korzystam z tego, że jestem offline i nadrabiam wszystkie czytelnicze oraz muzyczne zaległości. Tak naprawdę to uwielbiam te momenty wyciszenia. Faktycznie odbyłam już wiele podróży, ale wciąż pamiętam mój pierwszy lot do Irlandii. Jednak najbardziej niezapomniany to ten do Indii :)

  • http://dvebodky.blogspot.com/ Ewelina Szostakiewicz

    Śmieszny wywiad. Jakby był przeprowadzany z jakąś maszyną a nie człowiekiem. Wszystkie odpowiedzi tak schematyczne i do bólu poprawne, że właściwie, to nawet nie trzeba ich czytać bo z góry wiadomo, jak będą wyglądać :D

  • http://www.totolijo.pl/ Patrycja Malinowska

    Ja leciałam tylko raz, ale zakochałam się od pierwszego lotu i na tym jednym nie poprzestanę ;) z jednej strony latanie jest tak powszechne, że nie robi wielkiego wrażenia, ale z drugiej kiedy już siedzimy w samolocie, wzbijamy się w powietrze jest to takie niesamowite, nadzwyczajne i fantastyczne uczucie, które trudno porównać do jakiegokolwiek innego ;)