OchMyBlog Londyn – różnice między polskimi i angielskimi czytelnikami

Fotor0929194022
Do Londynu przyjechałam nie tylko, by podszlifować angielski w Kaplanie, ale poznać blogerów, vlogerów i  sprawdzić różnice w blogowaniu dla polskich i angielskich odbiorców. 
Spotkałam się z blogującymi tu Polakami i jestem na dobrej drodze ku poznaniu blogerów-Anglików. Mam jednak na to niecały tydzień.

OchMyBlog Londyn

Moim celem jest, by blogowe spotkania nie ograniczały się do ploteczek przy piwku (choć takie też czasami są potrzebne), ale by blogerzy wynieśli z nich nową wiedzę, refleksję, umiejętności związane z blogowaniem. Temu służą właśnie OchMyBlogi i taki OchMyBlog zorganizowałam w Londynie.
Pierwszy poza granicami Polski.
OchMyBlogi to spotkania dyskusyjne, warsztatowe, gdzie w gronie ok 10 b(v)logerów rozmawiamy na blogowo-vlogowe tematy, wymieniamy doświadczeniami, rozwiązujemy b(v)logowe dylematy. Tu więcej o nich: ochmyblogi
Szkoła Kaplan, na zaproszenie której tu jestem, udostępniła nam na spotkanie swoją salę.

Oto kto przybył

NIEESIA – jedna z pierwszych vlogerek kosmetycznych
Kanał na youtube: YT.com/nieesia25
I drugi kanał parentingowy: YT.com/jamesmumsaid

LISIE PIEKŁO
Kanał na Youtube: yt.com/lisiepiekło

RIENNAHERA
Blog: riennahera.com

NAT W LONDYNIE
Blog: natwlondynie.com

EDUKACJA-INSPIRACJA
Blog: edukacja-inspiracja.blogspot.co.uk (obiecała reaktywować, bo temat bloga ciekawy)

MICHAŁ GAŁUSZEK
Blog: majkelizm.pl (ale ma być podobno wkrótce nowy)

a następnego dnia spotkałam się dodatkowo z:

MISS PLAYGROUND
Blog: missplayground.blogspot.co.uk

SERNIK Z PIEPRZEM
Blog: damselleindistress.blogspot.co.uk

Kilku blogerów pisało, że bardzo chciało przybyć, ale praca im to uniemożliwiła. Trudno znaleźć termin pasujący wszystkim. Cieszę się jednak, że nawiązaliśmy kontakt – będziemy kontynuować online’owo!

Obserwacje i wnioski po rozmowach z blogerami:

Różnice między polskimi, a angielskimi czytelnikami/widzami

  • komentarze – polskie są dłuższe

Angielscy czytelnicy na blogach modowych (nie wiem jeszcze jak na innych – może mi powiecie?) ograniczają się do komentarzy w stylu „lovely dress”, „so cute”, bez nawiązywania relacji.
Polacy umieszczają komentarze dłuższe, dopytując gdzie dana sukienka została kupiona, ile kosztowała, czy są inne kolory. Próbują nawiązywać głębsze relacje, wychodząc poza blogowe komentarze – wysyłają maile, prywatne wiadomości, kontynuując rozmowę.

  • zawiść – polska jest większa

Polaka wciąż boli, że ktoś odnosi sukcesy, jest szczęśliwy, popularny. Tak boli, że szpilę wbija, gdy tylko to możliwe. Krytyka nie polega tylko na napisaniu negatywnego komentarza o beznadziejnych włosach, czy szmince. Znane są przypadki donosów do pracodawców blogerów o tym, że bloger opublikował notkę, post na Facebooku w godzinach pracy; o tym, że bloger kosmetyczny pracujący w   sklepie kosmetycznym korzystał z próbek perfum i zapachy opisywał na blogu. Czytelnicy/widzowie angażują się w poszukiwania zdjęć członków rodziny b(v)logera, by je przerobić, podać nieprawdziwe fakty o rodzinie blogera i tym samym działać na jego niekorzyść. W głowie się to nie mieści, ale tak jest, słyszałam z różnych źródeł.
Angielscy czytelnicy są nieco inni.

Dziewczyny, które obserwują blogerów angielskich nie zauważają wśród ich czytelników takiego hejterstwa jak w komentarzach polskich. Nie ma tyle wulgaryzmów, personalnych wycieczek, nie ma zazdrości i zawiści.
Prowadzenie bloga w Londynie – po polskuWiększość z blogerów prowadzi bloga po polsku, mimo że w Anglii mieszka kilka lat i język zna niemal perfekcyjnie.
Powody:

  • polski język jest bogatszy – w języku angielskim nie da się wyrazić wszystkiego co w polskim – nawiązań, przenośni, słownictwa. Ponadto ten sam tekst notki tłumaczony z polskiego na angielski w większości przypadków wychodzi „kanciasty”. A może po prostu blog/vlog to jedna z możliwości kontaktu z językiem polskim, gdy się mieszka zagranicą i dlatego blogerzy to pielęgnują. hm?
  • Polacy wytykają najmniejsze błędy – pojawia się znowu zawiść Polaka. O ile Anglicy nie wytykają tego, że w danym zdaniu zrobi się minimalny błąd, o tyle Polacy doszukują się literówek, błędów w akcencie. Potrafią przy tym wytykaniu być naprawdę nieprzyjemni, zatem blogerzy wolą sobie tego oszczędzić i nie dawać im kolejnych powodów do hejtowania.
  • pisząc po polsku łatwiej zostać zauważonym – dziwne,  a jednak. W Anglii blogowanie jest bardzo popularne. Blogerów jest mnóstwo, w różnych kategoriach. Zatem pisząc po angielsku trudniej jest się „wybić”, dotrzeć do czytelników, zatrzymać ich przy sobie – tak mówią blogerzy, z którymi się spotkałam.
Z drugiej strony, czemu by nie prowadzić bloga w obu językach, jeśli dobrze czujemy się w angielskim. Gdy zaglądam na blogi, np. azjatyckie, doceniam to, że post na blogu, Twitterze, Instagramie pisany też jest po angielsku. Dzięki temu mam szansę go zrozumieć.Okazuje się też, że w Anglii bardziej od blogerów popularni są vlogerzy – to oni budują największą widownię, stanowią największe zainteresowanie reklamodawców. W Polsce ludzie dopiero dowiadują się, że są na Youtube vlogerzy. W Anglii Youtube, jako kanał dla vlogerów, odkryto wcześniej.Oto jeden z najbardziej popularnych (o ile nie najbardziej popularny) Youtuber z Londynu:
Kanał: CharlieIsSoCoolLike, ponad 2 mln subskrybcji (w Polsce najbardziej popularny Youtuber – Niekryty Krytyk ma ponad 860tys. subów i to mówiąc po polsku).

Rozmawialiśmy także o serwisach społecznościowych wspierających blogowanie, radzeniu sobie z hejterskimi komentarzami, strategiach blogowania, współpracy z reklamodawcami. Dziewczyny powiedziały, że jest wiele agencji PRowych, które mając w bazie blogerów, wysyłają im kosmetyki do testowania, ciuchy – w zamian za bannery na blogu. Zbieram więcej opinii i doświadczeń, by móc o działaniach reklamowych więcej napisać.

A tu jeszcze kilka zdjęć z dnia spędzonego z blogerkami na Notting Hill. Była bubble tea, sesja zdjęciowa, spacer i blogowe rozmowy. Piękna londyńska jesień rozpieszcza.

Trzymajcie kciuki za kolejne londyńskie spotkania z blogerami. Namierzam blogujących Anglików i osoby, które mogą mi opowiedzieć więcej o współpracy reklamowej na tutejszym blogowym rynku.

Więcej relacji na bieżąco na Instagramie: instagram/ilopatro
O moich pierwszych wrażeniach notka tu: pierwsze londyńskie wrażenia

W Londynie zostaję do soboty, ale już wiem – dwa tygodnie to dla mnie za mało. Chcę tu zostać dłużej!

This post is available in: English