Era blogera – otwórz oczy. Tekst gościnny Konrada Kruczkowskiego

haloziemia_01

Miałam opory co do publikacji tego tekstu tutaj. Powinien pojawić się w pewnym magazynie. Niektóre magazyny boją się jednak otwartej polemiki, a nie chciałam, by tekst zaginął w wirtualnej szufladzie. Trzeba go przeczytać.

Oto więc pierwszy na blogu wpis gościnny.

Jest to odpowiedź Konrada Kruczkowskiego z bloga HaloZiemia.pl na tekst Mikołaja Nowaka „Era blogera”, który ukazał się jakiś czas temu w magazynie Brief.

Uważam, że Konrad powinien opublikować go na swoim blogu, ale mimo usilnego namawiania, nie zdecydował się.

Większość moich czytelników nie wie, że jest coś takiego jak „blogosfera”. Twój blog to dobre miejsce. – napisał mi Konrad.

Z nieśmiałością uległam prośbie.

 

ERA BLOGERA – OTWÓRZ OCZY

Blogosfera jest środowiskiem ludzi twórczych i zaangażowanych, często posiadających dużą wrażliwość społeczną. Odbierając nagrodę Bloga Blogerów deklarowałem, że bycie częścią tej społeczności jest dużym zaszczytem. Ta deklaracja nie była kurtuazją i właśnie dlatego, kiedy internetowi twórcy stawiani są pod ścianą nieuzasadnionej krytyki, czuję się zobowiązany do zabrania głosu.

Mikołaj Nowak w artykule „Era Blogera”, ubierając buty życzliwego specjalisty, kieruje pod adresem blogosfery kilka oskarżeń.

Oś zarzutów stanowi brak jakości objawiający się językowymi zaniedbaniami (kolokwializmy, zwroty potoczne). Te natomiast mają wynikać z nieprofesjonalnego procesu twórczego, który znacząco odbiega od modelu tradycyjnych mediów.

Drugi element to styl funkcjonowania samych autorów, którym „Era Blogera” przypisuje narcyzm, egotyzm i nonszalancję. Finalnie również brak autentyczności.

Każda próba zestawienia blogów z mediami tradycyjnymi jest o tyle nietrafiona, że to zupełnie różne środki komunikacji. Owszem, istnieją wspólne elementy, ale to różnice stanowią o unikalności blogów jako zjawiska.

Język nasz powszedni

Fundamentalny problem z oceną Mikołaja polega na tym, że jest ona prawdziwa wyłącznie w odniesieniu do wąskiego fragmentu rzeczywistości. W zestawieniu z całością, przestaje być aktualna,  bo znamienita większość osób publikujących w sieci bądź już utrzymuje wysokie standardy, bądź rozwija się w kierunku ich utrzymywania.

Zaryzykuję stwierdzeniem, że wśród liczących się i opiniotwórczych blogów na jeden, który można określić językowo marnym, przypadają trzy pisane świetnie. Niech za dobry przykład posłużą blogi Agnieszki Kalugi (zorkownia.blogspot.com), Arleny Witt (wittamina.pl), Magdaleny Stępień (tattwa.pl), Marysi Organ (malokulturalna.pl) czy nagradzany Zwierz Popkulturalny (zpopk.pl).

To przykłady blogów, których język zahacza o standard literacki, ale trudno zarzut Mikołaja przełożyć na pozostałe. Większość autorów pisze co najmniej poprawnie.

O tendencję wzrostową dba sama społeczność: blogerzy spotykają się na coraz liczniejszych warsztatach i konferencjach (Blog Forum Gdańsk, OchMyBlog, Blog Experts). Dużą wartość posiadają inicjatywy lokalne (patrz świetna bloSilesia, poznański BLOGtej, Opolska blogosfera kulinarna, Trójmiejskie blogi, Bydgoszcz bloguje).

Przyjmijmy przy tym na moment, że zestawienie blogów z mediami redakcyjnymi ma sens. Nawet wtedy zarzut dot. kolokwializmów i nowomowy jest nietrafiony. Ktoś, kto niemal na każdym kroku odczuwa potrzebę podkreślania własnych osiągnięć w zakresie marketingu i komunikacji, powinien wiedzieć, że rzetelny proces twórczy rozpoczyna analiza grupy docelowej. Komunikację (w tym jej styl) dopasowujemy do odbiorcy. Powinna być zrozumiała i wzbudzać zaufanie. Stąd w mediach tradycyjnych z jednej strony mamy Krytykę Polityczną czy Tygodnik Powszechny, z drugiej, pisaną lekko prasę młodzieżową. To kwestia formatu i bywa, że niedbałość językowa jest zamierzona, a w tej perspektywie bardzo profesjonalna i (przewrotnie) jakościowa dobra.

Rzecz w tym, że media tradycyjne – zorientowane w pierwszej kolejności na zysk – poprzez proces wydawniczy kreują swoją autentyczność. Rozważnie i świadomie dobierają środki, aby zyskać zaufanie odbiorcy. Większość blogerów nie musi tego robić, ponieważ stanowią naturalną część własnej grupy docelowej. To podstawowa różnica między „nami, a Wami”.  W blogosferze granica pomiędzy piszącym, a czytelnikiem jest niemal niedostrzegalna.

Jeśli bloger w sposób wymuszony ucieknie do języka, który nie jest naturalnym elementem komunikacji na linii „on – odbiorca”, straci to co najcenniejsze, czyli własną wiarygodność.

Arogancja blogosfery?

Podobnie jak w perspektywie języka i doboru środków literackich, tak w ocenie osobistych postaw blogujących, Mikołaj patrzy na wycinek rzeczywistości. Owszem, istnieją autorzy, którzy nie pozostawiają przestrzeni do dyskusji, ale to margines.

Flagowym przykładem nie jest – jak sugeruje „Era Blogera” – Tomek Tomczyk, ale Paweł Opydo. Tyle, że słynne „masz bana” Pawła jest jego blogowym emblematem. To element świadomie i trwale wpisanym w styl prowadzenia bloga. Społeczność Pawła akceptuje model, który jemu samemu dodaje wyrazistości.

Blog, niezależnie od podejmowanej tematyki i poziomu profesjonalizacji, zawsze pozostanie formą wyrażania siebie przez autora. W różnej skali, ale zawsze. To kolejna z ważnych i pozytywnych różnić pomiędzy blogosferą, a tradycyjnym rynkiem wydawniczym. Dostrzeżenie tej perspektywy pozwala zrozumieć dlaczego część autorów traktuje swoją publicystykę bardzo osobiście. Podkreślam: część.

Poprzez krzywdzącą generalizację Mikołaj przypina do wszystkich blogujących cechy, których ci nie posiadają. Praktyka pokazuje, że blogosfera jest absolutnie inna. Przypisywanie nonszalancji Michałowi Szafrańskiemu (jakoszczedzacpieniadze.pl), który poświęca hektogodziny na indywidualne doradzanie swoim czytelnikom poza blogiem, czy Michałowi Kędziorze (mrvintage.pl) odpisującemu – mimo olbrzymiej popularności – na każdy mail, jest nieuprawnione.

Większość blogujących chętnie, otwarcie i bez kosztów dodatkowych angażuje się w kampanie społeczne. Tak w Internecie, jak i poza nim. WOŚP i Szlachetna Paczka to przykłady pierwsze z brzegu.

Blogosfera jest wartościowa

Marketerzy i właścicele firm od dawna doceniają opiniotwórczość blogosfery. To społeczność, która skutecznie wpływa na świadomość marek, a jako całość dysponuje znaczącym zasięgiem. Portfolio kampanii reklamowych przeprowadzanych w tej przestrzeni Internetu rośnie i wbrew pozorom nie widać tendencji spadkowych. To efekt zaangażowania, pracy pasjonatów, oraz mierzalnych wyników.

Coraz bardziej widoczna jest opiniotwórczość blogosfery wykraczająca daleko poza obszar marketingu. Poprzez swoją autentyczność blogujący mają realny wpływ na rzeczy tak istotne, jak zaangażowanie społeczne czy system wartości czytających. Jeśli konsekwencją blogowania Agnieszki Kalugi jest wyraźny wzrost zainteresowania wolontariatem w hospicjach (niezwykle trudnym, bo polegającym na oswajaniu śmierci), to widzimy wpływ, którego nie można przecenić. To wielka odpowiedzialność, którą blogosfera potrafi unieść.

Mikołaj Nowak w „Erze Blogera” skupił się na marginesie zjawiska, którego wydaje się nie rozumieć, i nie doceniać. Szkoda.

 

Konrad Kruczkowski – autor nagrodzonego tytułami Bloga Roku 2013, Bloga Blogerów i Bloga Roku w kategorii „Publicystyka, polityka i społeczeństwo” haloziemia.pl. Od blisko ośmiu lat zawodowo związany z branżą reklamy. Dyrektor artystyczny agencji OPCOM. Prywatnie zaangażowany mąż i tata .

This post is available in: English