Gdybyś tylko wiedział, gdzie pracowałam w Rumunii

FotorCreated

Zdecydowałam się na pracowanie i podróżowanie jednocześnie. To sztuka wyborów, silnej woli, chodzenia na kompromisy między chęcią eksplorowania nowego miejsca, a koniecznością spędzenia całego dnia przy komputerze i bycia dostępnym dla klientów. Bywa wyczerpująco, ale nie zamieniłabym tego mojego życia!

Najczęściej pracuję z kawiarni, coworkingów, ale w Rumunii było inaczej.

Na szczęście, gdy w Rumunii była 9:00 to w Polsce dopiero 8:00, miałam więc godzinę do przodu. W pracowaniu i podróżowaniu taka różnica bywa bardzo pomocna, pomocny był też internet, który w Rumunii miałam niemal wszędzie!

No to gdzie dzięki temu pracowałam?

Pusty pokój na dworcu autobusowym

Telefon mi się rozładował, komputer mi się rozładował, dojechałam na dworzec autobusowy w Cluj Napoka. Szukam gniazdka. Nigdzie nie ma. Znalazłam puste pomieszczenie z gniazdkiem. Jednym! Podłączyłam się, usiadłam na podłodze. Uff. Siedziałam tam sama, wysłałam maile, skończyłam prezentację. Zaczęło się ściemniać.

Wchodzi nagle jakiś pan i mówi: „Zamykamy dworzec.” -„Niech pan mi pozwoli jeszcze zostać.” – „Obok jest bar. Tam mają gniazdka” – odpowiedział.

Zadymiony bar z panami sączącymi piwo

Weszłam więc do tego baru dworcowego. Przedarłam się przez papierosowy dym. Gniazdka ulokowane były tak, że stałam na podwyższeniu, podłączona kablami, a na dole panowie przy stolikach z papierosami i piwami. Żeby to jeszcze młodzi, przystojni Rumuni byli. Ale nie, panowie starsi i ja z tym komputerem na maile odpisuję jak na scenie przed nimi. Otuchy dodawała mi pani za barem.

Pusta stacja kolejowa

Postanowiłam być sprytna i oszczędna i dojechać z jednej miejscowości do drugiej dwoma pociągami z przesiadką. Jeden jednak dojechał za późno i przede mną było 3 godziny czekania w jakiejś małej wiosce, na pustej stacji kolejowej. Pustej, bo może tam ze trzy osoby widziałam – w tym panią kasjerkę i dwóch miłych policjantów.

Usiadłam na schodkach i okazało się, że zasięg jest tu piękny. Pracowałam zatem, rozmawiałam na skype, robiłam raport dla klienta. Minął mnie śniady chłopak. Pomachał, a potem odwracał się jak by niedowierzając, że widzi mnie tu taką klepiącą w komputer.

20150518_143255

Ciasny i gorący bus

W ciasnym i gorącym busie uruchamiałam jedną z kampanii z youtuberami.

Chłopak siedzący obok ciekawie na mnie zerkał, gdy skulona (bo miejsca na nogi mało miałam) przez 2 godziny wykonywałam telefony i z komputerem wysoko pod nosem (bo nogi skulone i wysoko były) w klawiaturę klepałam.

Pole truskawkowe

Na truskawkowym polu ściągałam filmy youtuberów, które stworzyli na rzecz danej kampanii. Akurat tam, bo sygnał najmocniejszy był.

Bo jeśli ściga Cię deadline to siedzisz uparcie na miedzy i orzesz prezentację tak jak pan orze obok pole, by mieć co i za co jeść.

20150525_100849

Kawiarnie

Z tych pracowałam i pracuję najczęściej. Notkę też piszę z kawiarni. To takie już moje podrożnicze biuro. Na szczęście w Rumunii, szczególnie w większych miastach, jest wiele kawiarni, w których spotkać można ludzi z komputerami, w których serwują dobrą kawę.

Snapchat-2738590460839491841-2

Snapchat-3791187805106100025-2

20150514_084101-2

Miałam szczęście

W Rumunii miałam wyjątkowe szczęście, bo odezwała się do mnie Raluca z rumuńskiego oddziału Orange i wręczyła telefon z nieograniczonym dostępem do Internetu. Dzięki temu byłam online cały czas i mogłam wysyłać maile klientom np. z truskawkowego pola, a jednocześnie relacjonować Rumunię na Snapchacie.

Nie chcę, by to zabrzmiało jakoś sztucznie, ale ludziom z Orange (i w Polsce i w Rumunii) naprawdę wiele zawdzięczam, bo dzięki temu, że wspierają mnie roamingiem (Orange Go Europe) mogę być pod telefonem w naprawdę różnych warunkach.

Zasięg w Rumunii mają naprawdę dobry. Przetestowane solidnie w różnych miejscach.

W Rumunii Orange też współpracuje z blogerami tak jak w Polsce, wspiera ich projekty, aktywności, stąd tyle wsparcia od nich tu dostałam. Zaprosili mnie też do swojego Smart Store, (to taki nowoczesny sklep przyszłości). W Polsce też taki jest na ul. Pańskiej w Warszawie. Co ciekawe: pierwszy sklep tego typu pojawił się właśnie w Rumunii, a drugi w Polsce!

Ilona_grafika_Rumunia

Z zawodowym spełnieniem

I może i mam wiele stresów, by moi klienci mieli poczucie, że zawsze jestem dla nich dostępna i może czasami muszę spędzić cały dzień w nowym mieście tylko siedząc i pracując.

Chciałam jednak zawsze mieć takie życie i mimo trudów jestem wdzięczna, że mogę pracować i podróżować i że mam obok siebie firmy wspierające moje życie.

IMG_20150622_093015

Wam też życzę poczucia zawodowego spełnienia!

 

This post is available in: English
  • http://www.mamawdomu.pl Mama w domu

    Moje marzenie tak podrozowac i pracowac. Ale Ilona czy Ty sie czasem nie boisz tak spedzac czas w tych pociagach czy pubach sama? Bo z checia spedzilabym taki dzien (lub kilka) jak Ty, ale chyba nie jestem na tyle odwazna zeby wyruszyc sama.

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      No właśnie nie boję się.
      Kiedyś się bałam gdziekolwiek pojechać sama zagranicę. Ale im więcej podróżuję, tym nabieram większej pewności siebie i zaufania do ludzi. Jeśli pokazujesz, że się boisz to wzbudzasz podejrzliwość i przyciągasz uwagę osób, które mogą Ci zaszkodzić. Strach jest tylko w głowie. Wiadomo, trzeba być ostrożnym, ale nie trzeba się bać:) Powodzenia!!!!!! Spróbuj:)

  • http://www.mlodygentleman.pl/ Jan Machyński

    A w zamku Draculi byłaś? :) Fajne masz te swoje przygody – teraz pracuję nad tym, aby mieć podobne życie. Praca w podróży.

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Super, trzymam kciuki Jan:)
      W samym zamku nie, bo wybrałam inną trasę, ale byłam pod domem, gdzie ten Drakula urodził się:))))

  • http://www.aniamaluje.com/ aniamaluje

    Świetnie czytało się relację! :)

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Dziękuję Ania:)