Jedzenie i wino na Malcie – od zachwytu po zonk

photo 2-23

Moje wyobrażenia kuchni maltańskiej okazały się lekko inne od tego co zastałam. Z pomocą przyszła Liz Ayling, blogerka kulinarna, autorka The Red Bistro.

Trudno tu trafić na restaurację z tradycyjnym jedzeniem. Nie wszędzie było tak jak myślałam. Liz wskazała miejsca, gdzie mogę spróbować tradycyjnych maltańskich potraw, podpowiedziała co wybrać.  Jak widzicie – poznawanie blogerów pozwala lepiej odkrywać dany kraj.

Zaprowadziła mnie też do sklepu z maltańskim i sycylijskim jedzeniem, prowadzonym przez jej znajomą. Jeśli będziecie w Valeccie, zajdźcie do Colonial Store. Znajdziecie pasty z warzyw, z pistacji, migdałów, oliwy, makarony i dużo sycylijskich słodkości. Liz to ta wysoka pani po prawej stronie. Po lewej stronie właścicielka sklepu.

IMG_9015

Kuchnia maltańska mnie zaskoczyła, bo wyobrażałam ją sobie jako lekką, z dużą ilością ryb, owoców morza, warzyw. A tu się okazało, że królują makarony, pizza. W menu wielu restauracji widać wpływy głównie sycylijskie, ale także brytyjskie.

Zanim jednak przejdziemy do potraw, opowiem Wam pewną historię o winie.

Moja maltańska winna przygoda

Przeczytałam kiedyś: „Malta jest znana w świecie z produkcji win, które swoim bukietem zapachów oraz smaków zachwycają nie jednego konesera.”  Raj – pomyślałam.

Wybrałam się zatem na Festiwal Wina – The Marsovin Summer Wine Festival, by potestować te godne zachwytu trunki. Festiwal odbywa się raz do roku w Valeccie, stolicy Malty. Za 15 euro jest możliwość spróbowania kilkunastu rodzajów win, posłuchania muzyki na żywo i spędzenia czasu w pięknych Hasting Gardens z widokiem na Maltę.

IMG_8923

IMG_8925

IMG_8947

Podekscytowana przybyłam na Festiwal punktualnie o 20:00. Otrzymałam kieliszek i ruszyłam wgłąb ogrodu. Co kilkanaście metrów witało mnie stoisko z winem i uśmiechniętymi barmanami. Atmosfera robiła się coraz bardziej przyjemna. Ciepły wieczór, roślinność gra kolorami, muzyka na żywo, ludzie tańczą, śpiewają, z godziny na godzinę coraz bardziej zadowoleni.

IMG_8969

IMG_8948

IMG_8937

IMG_8957

IMG_8946

Przystanęłam wzruszona z kieliszkiem białego wytrawnego wina (bo takie wybierałam do testowania), oparłam się o mur, zza którego rozpościerała się panorama Malty na tle zachodzącego słońca (taki patetyzm, o!).

Przystojni faceci przygrywali na gitarach, ludzie uśmiechali się, barmani byli rozmowni, stałam tak zachwycając się chwilą i smakiem.

Wino mi smakowało, szczególnie o nazwie Valetta, wytrawne białe. Inne też były całkiem OK.

photo 2-23

Tak mi się podobało, że miałam zamiar aż pisać osobną notkę o tym Festiwalu.

Zonk

O festiwalowo-winnych wrażeniach opowiedziałam kilku Maltankom. I zonk. Okazało się, że Maltańczycy wcale nie są dumni ze swojego wina. Rzadko po nie sięgają, a ulubionymi są te od sąsiadów – włoskie i francuskie. Poprzeczka postawiona wysoko.

Na Malcie są winnice, ale najczęściej winiarze sprowadzają grona z Sycylii. I znowu – gdybym przyjechała jako turystka, Festiwal wywarłby na mnie takie wrażenie, że rozpisywałabym się o wspaniałych winach Malty, nakupiłabym mnóstwo do domu. A tak rozpisuję się o wspaniałym Festiwalu. Choć niektóre wina były dobre, naprawdę.

Jak przydaje się rozmowa z mieszkańcami.

A teraz maltańskie jedzenie

Maltańskie menu obfite jest w sycylijsko-śródziemnomorsko-brytyjskie potrawy. Fani makaronów, pizzy będą zadowoleni. Najwięcej w sklepach i restauracjach jest właśnie sycylijskiego jedzenia. Maltańczycy je uwielbiają. 

Co tradycyjnego?

Tradycyjnym, popularnym mięsem na Malcie jest królik – pod wszelakimi postaciami. Nie odważyłam się spróbować.

Maltańczycy dumni są także ze swojego chleba. Całkiem niezły pod postacią okrągłych bochenków. Najchętniej jedzą go w formie tzw. Hobz biz-zejt, czyli posmarowanego oliwą z oliwek, czosnkiem, sosem pomidorowym, posypanego oliwkami, kaparami. Taki chleb ma nawet stronę Facebookową.

Ser kozi. Uwielbiam. Produkowany na Malcie, dostępny jest w niemal każdym menu w restauracji, w niemal każdym sklepie. Też poniższy jest z restauracji Gululu, gdzie można spróbować mega pyszne maltańskie jedzenie, takie tradycyjne. Spojrzyjcie na ich menu.

IMG_9118

Pastizzi. Popularne na Malcie ciasto francuskie, wypełnione ricottą lub pastą groszkową. Ocieka tłuszczem, w smaku przypomina bałkańskiego burka (burki uwielbiam). Gdy spróbowałam po raz pierwszy, smakował mi. Za drugim razem, kupiony w innej pastizzerii, już mniej. Podobno pyszne pastizzi są w Medinie, w dzielnicy Rabat.

IMG_9091

photo-46

Ftira to taka pizza, placek chlebowy z dziurką w środku. Pizzowy „obwarzanek”. Dostępna w różnych rodzajach smakowych. Moja była z serem kozim, ziemniakami, bakłażanami, pomidorami, oliwkami. Pyszna, ale za duża na jedną osobę. No chyba, że jest wieczór a to Wasz pierwszy posiłek tego dnia. Tę ftirę też jadłam we wspomnianym Gululu.

IMG_9125

Focaccia to już stricte włoskie danie. W Piadina Caffe w Valeccie, do której zabrała mnie Liz była przepyszna. Z grzybami, warzywami, serem.

IMG_8986

To chyba nie jest tradycyjne, ale mega smaczne. Jedzone na tarasie średniowiecznego miasta Medina. Grzyb faszerowany czymś zielonym – smakowało to jak ser, a konsystencja granulkowo-groszkowa, trochę jak bułka tarta. Na wierzchu mozarella. No pyszne.

IMG_8591

Imqaret to ciastko, które spróbowałam w barze w Birgu, bo musiałam gdzieś usiąść i podładować telefon. Okazało się bardzo smaczne. W samych cieście wyczuwałam ziemniaki, ale nie było ich tam. Hm.

photo-47

A to ośmiorniczki, które zjadłam tuż przed Festiwalem Wina.

IMG_8885

Na śniadania jadałam maltańskie pieczywo, ser kozi, dżem z sycylijskich pomarańczy – bo to oferowała Ana, w której mieszkałam.

Popularna na Malcie jest też ryba Lampuka. Poławia ją się jednak od września do listopada. Ryb jest pod dostatkiem w rybackiej wiosce o nazwie Marsaxlokk, którą to nazwę do dziś uczę się prawidłowo wymawiać. Nie zdążyłam tam pojechać. Mam już zatem kolejne powody, by wrócić.

Maltańczycy mają też swoje piwo – Cisc się zwie. Lekkie, rzeźkie, idealne na upały. Nie jestem niewiadomo jakim znawcą, ale było ok.

Muszę wymyślić jakiś sposób na podróżowanie i jedzenie. Będę chyba brać kogoś kto to za mnie będzie jadł, a ja będę brała tylko dwa kęsy i robiła fotę.

Jeśli chcecie więcej dowiedzieć się o maltańskiej kuchni to nie czytajcie przewodników, a zerknijcie do artykułów Liz Ayling, autorki bloga The Red Bistro oraz Malta Inside Out. Liz najlepiej się na maltańskim jedzeniu zna:

Wiem, że na Maltę wrócę. Czuję niedosyt eksplorowania. Również tego kulinarnego.

This post is available in: English
  • http://oldfashionedgirl.pl/ Karolina Szpunar

    Ale bym jadła!

  • http://thelousytraveler.com/ Ava

    „Jak przydaje się rozmowa z mieszkańcami.” – albo mieszkańców z Tobą :). W końcu ktoś to wino na Malcie wyprodukował, atmosfera była super, chłopcy na gitarach grali… myślę, że mimo wszystko jest co doceniać!

    • http://travelaroundblogs.com ilona

      Ja bardzo doceniam i Festiwal wrył się w moje serce. Wino też mi smakowało. Maltańczycy wychowali się na winie francuskim i włoskim, więc swoje porównują do najlepszych. Ale to ciekawe. Pytałam o wina kilku różnych maltańczyków, nie powiązanych ze sobą – i opinia taka sama.

  • http://jestKultura.pl/ Andrzej Tucholski

    Ekstra!

  • http://poszli-pojechali.pl/ Tatiana

    ja chętnie pojadę jeść!!! :D wszędzie!

  • http://travelaroundblogs.com ilona

    Właśnie – o Kinnie mówili mi maltańczycy, ale zapomniałam spróbować.
    Alkohol z kaktusa jak się zwie?

  • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

    Pysznie się to wszystko prezentuje. Jak potrzebujesz kogoś od jedzenia, to ja mogę – przynajmniej tą bezmięsną część pożreć. Nad królikiem pewnie uroniłabym łzę ;)

  • https://twitter.com/MariannaSaska Marianna Saska

    Dzięki za ten wpis! Mieszkałam na Malcie przez półtora roku i teraz wszystko mi się przypomniało, super czas, super miejsce :) Niestety pod kątem kulinarnym Malta była dla mnie sporym rozczarowaniem. Marzyłam o lekkiej, śródziemnomorskiej kuchni obfitującej w owoce morza. Niestety bardzo trudno trafić na restaurację serwującą dobre frutti di mare. Wyjątkiem są ośmiornice, takie jak pokazujesz na zdjęciu, są pyszne (jeśli ktoś lubi takie rzeczy) i prawie zawsze dobrze przyrządzone. Maltańska kuchnia nie jest zła, ale zawsze mnie dziwi dlaczego nie jest lepsza… a Maltańczycy uwielbiają rozmawiać o jedzeniu (na przerwach w pracy był to zazwyczaj główny temat rozmów i nie tylko dlatego, że akurat jadło się lunch…).

    Za moich czasów (czyli jakieś 5 lat temu), była ogromna moda na sushi i muszę przyznać, że sushi na Malcie było świetne! :)

    X w języku maltańskim wymawia się jak SZ, więc Marsaxlokk to po prostu Marsaszlok :)

  • Joanna Marek Blukacz

    Uwielbiam takie blogi o podrozach …. bardzo chetnie bym poprobowala tych smakolykow ktore jadlas. Swietnie sie czyta Twojego posta :-)